Krótka przygoda Hurkacza

/ Szymon Adamski, źródło: Własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz szybko pożegnał się z turniejem ATP w Metz. Już w pierwszej rundzie Polaka pokonał występujący dzięki dzikiej karcie reprezentant gospodarzy, Gregoire Barrere. Wpływ na taki rozwój wypadków mógł mieć fakt, że jeszcze w sobotę Hurkacz rywalizował w innym miejscu, na zupełnie innej nawierzchni.

Zwycięstwo Barrere 6:2, 6:2 należy uznać za niespodziankę, ale na pewno nie sensację. Po pierwsze dlatego, że obaj zawodnicy mierzyli się już w tym sezonie i w lepszym humorze tamto spotkanie zakończył Francuz. Kariera 25-latka z Charenton-le-Pont nie rozwija się w zawrotnym tempie, jednak obecny sezon można uznać za jego przełomowy. Barrere pokonał kilku wyżej notowanych tenisistów, a ostatnio zadebiutował w czołowej setce rankingu ATP. Ponadto, mógł lepiej przygotować się do turnieju w Metz. Kiedy trenował i był już w zasadzie gotów do startu, Hurkacz skutecznie walczył w narodowych barwach o awans naszej reprezentacji do baraży II Grupy Strefy Euroafrykańskiej. Należy jednak pamiętać, że mecze Pucharu Davisa były rozgrywane na nawierzchni ziemnej, pod gołym niebem. W Metzu zawodnicy rywalizują w hali, na twardym podłożu.

Nim Hurkacz się przystosował do nowych warunków, Barrere zdążył go już wyrzucić za burtę turnieju. Reprezentant gospodarzy potrzebował tylko godziny, by pokonać najwyżej notowanego polskiego tenisistę 6:2, 6:2. Polak ani razu nie przełamał rywala (choć miał ku temu pięć okazji), natomiast sam czterokrotnie stracił serwis.

Naszego reprezentanta nic już w Metzu nie trzyma, ponieważ nie ma go w drabince deblowej. Z kolei Barrere może już myśleć o drugiej rundzie i spotkaniu z Antoine’em Hoangiem.


Wyniki

Pierwsza runda:

Gregoire Barrere (Francja) – Hubert Hurkacz (Polska) 6:2, 6:2