Laver Cup. Europa bezbłędna w trzecim dniu. Zverev przypieczętował zwycięstwo

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

W dwóch meczach zakończyła się dziś rywalizacja w tegorocznej edycji Pucharu Lavera. Drużyna Yannicka Noaha okazała się w trzecim dniu bezdyskusyjnie lepsza od zespołu Andre Agassiego i po raz szósty w historii sięgnęła po to prestiżowe trofeum. 

Jako pierwsi na korcie w londyńskiej O2 Arenie pojawili się Flavio Cobolli i Jakub Mensik oraz Alex De Minaur i Taylor Fritz. Przed spotkaniem minimalnymi faworytami byli reprezentanci Reszty Świata, ale ostatecznie to nie oni sięgnęli dzisiaj po zwycięstwo. 

Chociaż początek meczu na to wskazywał. Już w pierwszym gemie przełamali oni podanie Czecha i wydawało się, że bez problemów zapiszą pierwszego seta na swoje konto. W dalszej fazie spotkania Fritz i De Minaur mieli nawet break-pointy, aby wyjść na 4:1, ale nie udało im się ich wykorzystać, a chwilę później wszystko się odwróciło i Europejczycy wyrównali stan meczu, odrabiając stratę przełamania na 4:4. 

W dziesiątym gemie mieli nawet dwie piłki setowe, ale Amerykanin i Australijczyk zdołali oddalić zagrożenie i wyrównać stan rywalizacji na 5:5. Niewykorzystane okazje nie zdeprymowały jednak europejskiego duetu. Cobolli i Mensik wygrali dwa kolejne gemy, zamykając pierwszą partię wynikiem 7:5. W drugim secie przejęli już pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie, triumfując pewnie 6:3. 

Zwycięstwo to nie przyszło im łatwo, zwłaszcza w początkowej fazie meczu, do czego na pomeczowej konferencji odniósł się sam Mensik: 

– Na początku mieliśmy problemy, zwłaszcza ja przy swoim serwisie. Trudno było mi odnaleźć właściwy rytm. W pierwszych kilku gemach byliśmy najsłabsi na korcie. Z czasem jednak weszliśmy w mecz i zaczęliśmy czuć się bardziej komfortowo. Im więcej gram w debla, tym lepiej mi to wychodzi – podsumował Czech. 

Dla Flavio Cobolliego był to z kolei pierwszy wygrany mecz w historii jego startów w Pucharze Lavera. Włoch, który w sobotę uległ w singlu Learnerowi Tienowi, nie krył zadowolenia ze swojego występu w parze z Czechem: 

– To mój trzeci rok na Laver Cup i nigdy wcześniej nie wygrałem meczu, więc jestem naprawdę zadowolony. Uwielbiam grać, szczególnie z jednym z moich najlepszych przyjaciół w tourze. Nie jestem specjalistą od debla, w trakcie sezonu wręcz nienawidzę grać podwójnie, ale to był jeden z moich najlepszych występów w karierze – przyznał. 

Wystawienie pary Cobolli/Mensik w trzecim dniu zmagań było celowym zabiegiem taktycznym, o czym szczegółowo opowiedział wicekapitan drużyny Europy, Tim Henman. Sztab szkoleniowy chciał oszczędzić Carlosa Alcaraza, który mógł być potrzebny do ewentualnego, decydującego singla. 

– Carlos nie grał zbyt wiele w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. Biorąc pod uwagę wymagającą nawierzchnię i fizyczny aspekt meczów, zaczynał to odczuwać w swoim ciele, więc priorytetem było oszczędzenie go na singla – tłumaczył Henman, dodając, że zestawienie Cobolliego i Mensika miało jeszcze jedną zaletę: – Byliśmy bardzo zadowoleni z faktu, że Fritz i De Minaur musieli spędzić na korcie jak najwięcej czasu przed ich własnymi meczami singlowymi. 

Deblowa wygrana Cobolliego i Mensika wyprowadziła Europę na komfortowe prowadzenie 10:5, co oznaczało, że od końcowego triumfu dzieliło ich już tylko jedno zwycięstwo. 

Zverev lepszy od Tiena 

W kolejnym meczu do walki stanął Alexander Zverev, który podejmował Learnera Tiena. Dla Amerykanina występ w Londynie to debiut w Pucharze Lavera, ale zdołał wygrać już tutaj jedno spotkanie (z Cobollim), więc Niemiec od początku musiał zachować pełną koncentrację. 

Pierwsza partia okazała się bardzo wyrównana. Przy stanie 5:5 Tien zdołał obronić trzy break-pointy z rzędu, wychodząc obronną ręką między innymi z wymiany, w której Zverev miał aż trzy okazje na zakończenie akcji smeczem. Amerykanin utrzymał podanie, a w kolejnym gemie sam wypracował sobie piłkę setową przy serwisie rywala (przy wyniku 6:5). Wicelider rankingu ATP skutecznie jednak oddalił zagrożenie i doprowadził do tie-breaka, w którym okazał się lepszy, wygrywając 7-3. 

W drugim secie dwukrotny triumfator tegorocznych turniejów wielkoszlemowych przejął już pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Zverev pewnie zamknął partię wynikiem 6:3, notując swoje pierwsze singlowe zwycięstwo w Pucharze Lavera od 2024 roku. Jednocześnie zrehabilitował się za sobotnią porażkę z Alexem De Minaurem i poprawił bilans bezpośrednich starć z Tienem na 3-1. 

Triumf Niemca ustalił końcowy wynik rywalizacji na 13:5, ostatecznie pieczętując szóste zwycięstwo Europy w dziewięcioletniej historii turnieju. Dla Yannicka Noaha jest to z kolei pierwszy tytuł zdobyty w roli kapitana, co stanowi udany rewanż za ubiegłoroczną porażkę z zespołem Andre Agassiego w San Francisco. 

Po spotkaniu Zverev z zadowoleniem podsumował swój występ, doceniając przy tym postawę rywali: 

– Nie wygrałem tu meczu od dwóch lat, więc cieszę się, że zrobiłem to dzisiaj. Ogromne uznanie dla całej Drużyny Reszty Świata. Ponownie zmusili nas do najwyższego wysiłku, zresztą w zeszłym roku to oni byli mistrzami. W tej edycji mieliśmy jednak świetną chemię w zespole i bardzo się cieszę z naszego ostatecznego zwycięstwa – zaznaczył Niemiec. 

Tym samym Puchar Lavera po roku przerwy wraca w ręce reprezentantów Starego Kontynentu. 


Wyniki

Europa – Reszta Świata – 13-5

Flavio Cobolli/Jakub Mensik (Włochy, Czechy) – Alex De Minaur/Taylor Fritz (Australia, USA) – 7:5, 6:3

Alexander Zverev (Niemcy) – Learner Tien (USA) – 7:6(3), 6:3