Linette: zawsze byłam w cieniu

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Magda Linette 10 lat po rozpoczęciu zawodowej kariery, po raz pierwszy zwyciężyła w imprezie rangi WTA. Polka w rozmowie z dziennikarzami zdradziła, czego do tej pory jej brakowało i ile jest dla niej wart ten sukces.

Ten tytuł jest dla nas bezcenny – nie ukrywała radości na konferencji prasowej poznanianka. – Mam już 27 lat, nie jestem super, super młoda, więc to naprawdę dużo dla nas znaczy i na pewno doda nam mnóstwo pewności siebie. To jest również długo wyczekiwana nagroda, za całą ciężką pracę, która wykonaliśmy.

Ten sezon nie układał się do tej pory po myśli polskiej zawodniczki. Pomimo solidnych treningów, Linette nie była w stanie zaprezentować pełni swoich możliwości podczas turniejów. Zadania nie ułatwiały problemy zdrowotne: choroba w Melbourne, kontuzja podczas Pucharu Federacji czy zatrucie pokarmowe w Madrycie.

Cały czas coś mi krzyżowało plany – wyjaśniła druga rakieta Polski. – Od Roland Garros i Wimbledonu czułam jednak, że gram coraz lepiej. Podczas przygotowań do amerykańskiego cyklu na kortach twardych zagrałam mnóstwo treningów z czołowym zawodniczkami świata i wiedziałam, że jestem w stanie je pokonać. Jednak na meczach cały czas czegoś brakowało – pewności siebie. Tutaj z każdym spotkaniem zdobywałam jej coraz więcej. Wcześniej byłam sfrustrowana, bo dobra forma na treningach nie przekładała się na rezultaty.

Magda Linette została drugą po Agnieszce Radwańskiej reprezentantką Polski, która wywalczyła tytuł w imprezie rangi WTA w singlu. Krakowianka przez lata była pierwszą planową postacią, jeśli chodzi o polski tenis. Po zakończeniu kariery przez finalistkę Wimbledonu z 2012 roku uwaga kibiców i mediów skupiła się na Idze Świątek.

Bardzo cieszę się z ich sukcesów, bo wiem jak trudno jest je wywalczyć – powiedziała świeżo upieczona mistrzyni NYJTL Bronx Open. – W naszym kraju kiedyś Agnieszka była wszystkim, teraz Iga jest najważniejsza, a ja ciągle jestem w czyimś cieniu. Dlatego cieszę się, że mam swój moment, bo naprawdę ciężko na niego pracowałam. Nie mam sponsora, media nie bardzo się mną interesują. Wszystko organizujemy z moim teamem, ludźmi, którzy we mnie wierzą. To taki rodzinny biznes w naszym wykonaniu. Dlatego to był taki emocjonalny moment dla nas, ponieważ wiele osób twierdziło, że nam się nie uda – wytłumaczyła 27-latka. – My cały czas parliśmy jednak do przodu. Mój team trwał przy mnie przez wszystkie dobre i złe chwile, szczególnie mój trener Izo.

We wtorek Linette rozpocznie rywalizację w US Open. Jej pierwszą rywalką będzie Astra Sharma. – Wciąż nie wiem, jak uda mi się zregenerować. Cieszę się, że gram z zawodniczką, którą znam. Już z nią grałam. Miałam swoje okazje, ale przegrałam. Wiem jednak, że jeśli zagram tak jak w tym tygodniu, to będzie wspaniały mecz. Zrobię wszystko, żeby przejść pierwszą rundę, bo chce się koncentrować na każdym meczu po kolei, tak samo jak tutaj.