Majchrzak urwał seta Isnerowi

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak z bardzo dobrej strony pokazał się w zawodach głównego cyklu w Newport. W pierwszej rundzie pokonał Alastaira Graya, a w drugiej przez ponad dwie godziny stawiał opór Johnowi Isnerowi. Najwyżej rozstawiony tenisista ostatecznie zdołał wygrać 6:4, 6:7(5), 6:3 i wciąż liczy na 13. tytuł wywalczony przed własną publicznością. 

John Isner na własnym terytorium jest wyjątkowo niebezpiecznym przeciwnikiem. Dość powiedzieć, że w bogatej karierze wygrał dotąd 14 imprez ATP, z czego aż 12 odbywało się właśnie w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, to właśnie Newport należy do jego ulubionych miejsc. Isner wygrywał tam w 2011, 2012 i 2017 roku.

Nasz reprezentant nie miał nic do stracenia. Kolejne bomby serwisowe lądowały po jego stronie siatki, ale nie zrażał się. Isner swoje wyserwował (25 asów), ale kiedy dochodziło do wymian, mecz był wyrównany. W decydującym secie ważną rolę na pewno odegrało też znacznie większe doświadczenie tenisisty z USA.

Koniec końców Isner wygrał 6:4, 6:7(5), 6:3, ale obaj zawodnicy mogli opuszczać kort z podniesionym czołem. Amerykanin z racji awansu do ćwierćfinału (w którym zagra z Matthew Ebdenem), a Polak ze względu na dobrą postawę w jednym z największych pojedynków w karierze. Wcześniej tylko dwukrotnie Majchrzak mierzył się z zawodnikami podobnego kalibru – z Nishikorim w Australian Open i Verdasco w Wimbledonie.