Miami. Nocny dreszczowiec dla Andreescu

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Ashleigh Barty i Bianca Andreescu zmierzą się w sobotnim finale Miami Open 2021. Półfinały Australijki przeciwko Elinie Switolinie i Kanadyjki z Marią Sakkari miały zupełnie inny przebieg. 

Jako pierwsze na Grand Stand wyszły broniąca tytułu zawodniczka z Antypodów oraz piąta rakieta świata. Statystyki ich dotychczasowych spotkań wskazywały jednoznacznie faworytkę w osobie Switoliny. Tenisistka z Odessy wygrała pięć z sześciu wcześniej rozegranych spotkań między obiema paniami. Jednak ostatni mecz, podczas WTA Finals 2019, na swe konto zapisała zawodniczka z Australii. I to ona dyktowała warunki w piątkowe popołudnie w Miami. Już w gemie otwarcia odebrała serwis Switolinie. Kolejne „breaki” dołożyła w piątym oraz dziewiątym gemie i mimo przegranego serwisu na 4:2 wygrała pierwszą odsłonę. To, co najważniejsze w drugiej partii wydarzyło się w środkowych gemach. Dwa przełamania dla Barty przy jednym Switoliny sprawiły, że to ponownie pierwsza rakieta świata wygrała seta i zapewniła sobie awans do drugiego z rzędu finału Miami Open.

Zdecydowanie bardziej zacięte było spotkanie, które zakończyło się o 1:35 czasu lokalnego. W nim kanadyjska mistrzyni US Open 2019 oraz dwukrotna triumfatorka imprez rangi WTA 1000 zmierzyła się z Marią Sakkari. Greczynka w tegorocznej edycji amerykańskiego tysięcznika prezentowała się z bardzo dobrej strony. W meczu czwartej rundy obroniła sześć piłek meczowych. Z kolei w 1/4 finału oddała tylko cztery gemy wiceliderce rankingu WTA – Naomi Osace.

W piątkowym meczu o finał stawiła twardy opór wyżej notowanej rywalce. Bianca Andreescu potrzebowała ponad 150 minut, aby zapewnić sobie awans do trzeciego w karierze finału turnieju rangi WTA 1000. Jak przyznała, było to spotkanie, które kosztowało ją mnóstwo siły.

Musiałam dziś walczyć do upadłego. Moja rywalka dobiegała do każdej piłki i każde moje uderzenie wracało. Wielokrotnie Maria próbowała narzucić swoje warunki gry. Podobny plan miałam ja i było to naprawdę trudne zadanie. Tym bardziej się cieszę, że wyszłam zwycięsko z tej potyczki – podsumowała pojedynek, w którym o losach dwóch setów decydował tie-break.

W premierowej odsłonie każda z pań raz straciła serwis po razie i tak dotarły do tie-breaka. W „dogrywce” sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Pierwsza przewagę „minibreaka” wypracowała Andreescu. To jednak Sakkari miała dwie piłki setowe, których nie wykorzystała i po chwili na prowadzenie w meczu wyszła tenisistka z Kraju Klonowego Liścia. Zwrot akcji w drugiej partii nastąpił przy wyniku 3:2 dla Andreescu. Greczynka wygrała wówczas cztery gemy z rzędu i doprowadziła do wyrównania stanu meczu. W trzecim secie żadna z pań nie umiała wypracować przewagi, która doprowadziłaby ją do wygranej i ponownie doszło do tie-breaka. Dodatkowy gem był wyrównany do stanu 2-2. W tym momencie cztery punkty powędrowały na konto turniejowej „ósemki”, która w ten sposób miała cztery piłki meczowe. Zawodniczka z Europy trzykrotnie się obroniła, ale za czwartym razem już nie dała rady i to Andreescu dołączyła do Barty w sobotnim finale.

Będzie to pierwsze spotkanie obu tenisistek. Dodatkowo zawodniczka rumuńskiego pochodzenia będzie mieć okazję po raz pierwszy zmierzyć się z liderką rankingu WTA.


Wyniki

Półfinały singla:

Ashleigh Barty (Australia, 1) – Elina Switolina (Ukraina, 5) 6:3, 6:3

Bianca Andreescu (Kanada, 8) – Maria Sakkari (Grecja, 23) 7:6(7), 3:6, 7:6(4)