Mistrzostwa Polski. Sensacja w 2. rundzie. Kaśnikowski pokonał Hurkacza

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto:

W 94. edycji Narodowych Mistrzostw Polski największe niespodzianki sprawiają nastolatkowie. W środę wyżej notowanych rywali pokonali najmłodsi uczestnicy turnieju, Olivia Bergler i Martyn Pawelski, a w czwartek show skradł Maks Kaśnikowski. Mistrz Polski do lat 18 wprawił w osłupienie licznie zgromadzonych kibiców, pokonując 7:5, 5:7, 6:3 Huberta Hurkacza. 

Ile osób, tyle opinii i zachwytów nad 17-letnim zawodnikiem z Warszawy. Byli tacy, którzy najbardziej chwalili przygotowanie mentalne zawodnika, ale też tacy, którzy wynosili na piedestał wytrzymałość fizyczną. Skróty? Od razu pojawiły się pytania, czy to jego znak firmowy. Kilka razy Kaśnikowski zagrał bowiem tak, że Hurkacz szybko zrezygnował z przebieżki do siatki. Nie miał bowiem szans, aby dopaść do piłki odpowiednio szybko.  – Lubię używać tego zagrania i jeśli będę go używać w przyszłości – a pewnie będę – to rzeczywiście może stać się ono moim firmowym – powiedział po meczu wyraźnie zmęczony 17-latek. W trakcie udzielania wywiadu rozciągał się, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że na pokonaniu Hurkacza turniej się nie kończy. W piątek czeka go pojedynek z Piotrem Gryńkowskim lub Martynem Pawelskim – to ostatnia niewiadoma na etapie ćwierćfinału.

– Myślę, że ten mecz doda mi dużo pewności siebie. To kop motywacyjny. Teraz czuję, że z tymi zawodnikami z topu też można grać. Dalej będę ciężko pracować, a może jeszcze ciężej, bo widzę, że da się na tym poziomie grać. Ciężko mi natomiast uznać to spotkanie za najlepsze w karierze. Jestem jeszcze młody, rozwijam się z każdym dniem i gram coraz lepiej – dodał sensacyjny zwycięzca.

Nie był to też na pewno najlepszy mecz w karierze Huberta Hurkacza. Wrocławianin długo nie grał na kortach ziemnych i chyba nie do końca zdołał się dostosować się do nowych warunków. Kilkukrotnie w ważnych momentach oddał inicjatywę rywalowi, czekając na jego błędy. Kaśnikowski, biorąc pod uwagę odważny styl gry, popełniał ich relatywnie mało. Nie najlepsza dyspozycja Hurkacza nie umniejsza jego sukcesu.

Porażka Hurkacza sprawiła, że obecnie najwyżej notowanym zawodnikiem z szansą na zwycięstwo w turnieju jest Kamil Majchrzak. Wracający po kontuzji piotrkowianin nie miał najmniejszych problemów w spotkaniu z Mateuszem Terczyńskim. Pewnie wygrał 6:1, 6:1. Co ciekawe, w czwartek jeszcze raz stanie naprzeciwko tego samego rywala. Tym razem jednak w grze podwójnej. Spotkanie będzie o tyle ciekawe, że po przeciwnych stronach siatki staną dwaj najwyżej notowani aktualnie polscy tenisiści – z jednej strony Hurkacz i Terczyński, a z drugiej Majchrzak z Zielińskim.

Do ćwierćfinału gry pojedynczej awansowali też Kacper Żuk i Daniel Michalski, rozstawieni odpowiednio z numerem trzy i cztery. Żuk pokonał 6:2, 6:3 Kamila Gajewskiego, tym samym zwyciężając o wiele pewniej niż w pierwszej rundzie. Z Filipem Kolasińskim przegrywał już bowiem 0-1 w setach i 2:4 w drugim. Z takich opresji nie musiał jeszcze wychodzić Michalski. 20-latek z Warszawy pokonał 6:4, 6:4 Karola Krawczyńskiego, a wcześniej 6:2, 6:3 Olafa Pieczkowskiego. W ćwierćfinale Żuk zagra z Maciejem Rajskim, a Michalski z Janem Zielińskim.


Wyniki

2. runda gry pojedynczej mężczyzn:

Maks Kaśnikowski – Hubert Hurkacz (1) 7:5, 5:7, 6:3
Kacper Żuk (3) – Kamil Gajewski 6:2, 6:3
Maciej Rajski (8) – Michał Mikuła 6:3, 7:5
Jan Zieliński (6) – Bartosz Wojnar 6:1, 6:2
Daniel Michalski (4) – Karol Krawczyński 6:4, 6:4
Wojciech Marek (7) – Yann Wójcik 6:4, 7:6(3)
Kamil Majchrzak (2) – Mateusz Terczyński 6:1, 6:1