Murray: zrobiłem wszystko, czego potrzebowałem

/ Krzysztof Domaradzki, źródło: australianopen.com/własne, foto: AFP

Andy Murray pokonał Rogera Federera 6:4, 6:7(5), 6:3, 6:7(2), 6:2 i awansował do finału Australian Open. Na pomeczowej konferencji prasowej nie krył radości z wygranej.

Pojedynek Szkota ze Szwajcarem od początku układał się po myśli Murraya, który znakomicie serwował (zanotował aż 21 asów) i grał bardziej agresywnie od rywala. Federer nie dawał jednak za wygraną, zwyciężył w obu tiebreakach i o losach starcia musiała zadecydować piąta partia. W niej znacznie lepszy okazał się Murray.

Myślę, że wykonałem dzisiaj dobrą robotę. Zrobiłem wszystko, czego potrzebowałem. Wszystko zrobiłem dobrze. Było mi ciężko po przegraniu drugiego i czwartego seta, nie czułem się komfortowo, ale potrafiłem właściwie zareagować i odpowiedzieć na porażki – powiedział po spotkaniu Szkot.

Piątkowy pojedynek był czwartym wielkoszlemowym starciem Murraya z Federerem. Szkot wygrał dopiero po raz pierwszy, co sprawiło mu ogromną radość.

To ogromna satysfakcja. Przegrałem z nim kilka ciężkich meczów w turniejach wielkoszlemowych. Dlatego wygranie tego, zwłaszcza w taki sposób, było niezwykle miłe. Jestem przekonany, że jeszcze spotkamy się w Wielkim Szlemie, więc dobrze jest mieć przynajmniej jedno zwycięstwo nad nim – powiedział triumfator.

Najwięcej pytań podczas pomeczowej konferencji dotyczyło niedzielnego finału, w którym Murray spotka się z Novakiem Djokoviciem. Szkot i Serb przed kilkoma miesiącami grali o tytuł w US Open. Wówczas lepszy okazał się Murray, który przełamał trwającą kilka lat niemoc i sięgnął po pierwszy wielkoszlemowy triumf w karierze. Czy da mu to przewagę psychiczną w niedzielnym starciu?

Nie mam pojęcia. Przekonam się o tym dopiero wtedy, gdy znajdę się na korcie. Mam nadzieję, że tak. Zadanie nie jest jednak wcale prostsze. Znowu gram z Novakiem na korcie, na którym on czuje się zdecydowanie najlepiej. Jestem więc świadom tego, jak ciężko będzie wygrać – wyznał, po czym dodał: – Wzmocniły mnie zarówno zwycięstwa na igrzyskach i US Open, jak i porażki, przez które musiałem przejść. Przez wszystkie lata byłem pytany, czy jestem wystarczająco silny fizycznie, czy jestem silny psychicznie, czy słucham trenerów, bla, bla, bla, czy jestem w stanie wytrzymać presję. W końcu udało mi się na to odpowiedzieć. Mam nadzieję, że w niedzielę zagram dobry mecz. Fakt, że pokonałem Novaka w wielkoszlemowym finale, powinien mi pomóc.

Murray odniósł się także do tego, czy jest szansa na to, by był w pełni wypoczęty w niedzielnym finale. Djoković w półfinale spędził na korcie zaledwie półtorej godziny (David Ferrer nie stawił mu żadnego oporu), a Szkot stoczył 4-godzinny pojedynek.

Nigdy nie wiesz, jak będziesz się czuł następnego dnia. Jutro z pewnością będę trochę zmęczony, sztywny i obolały, więc muszę dopilnować tego, żeby się porządnie wyspać i wypocząć. Prawdopodobnie nie jest możliwe, żebym się czuł perfekcyjnie po takim meczu jak dzisiaj, ale nie oznacza to, że nie mogę zregenerować się na tyle, by pokazać swoją najlepszą grę – powiedział Murray.

Bella Cup