Nie będzie Roland Garros za zamkniętymi drzwiami. Paryż czeka na kibiców

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: AFP

Gospodarze US Open, mimo wielu obaw zdołali doprowadzić do rozegrania pierwszego na tak dużą skalę popandemicznego turnieju. O krok dalej pójść zamierzają natomiast organizatorzy Roland Garros, którzy na paryskie korty zapraszają również ściśle ograniczoną grupę kibiców.

Tegoroczna edycja US Open z oczywistych względów bardzo różni się od poprzednich. Starania USTA o zapewnienie uczestnikom bezpiecznych warunków rywalizacji przynoszą jednak pożądane efekty, a pandemia nie sparaliżowała tenisowych zmagań. Nadzieje na równie udany przebieg pierwszego w tym roku europejskiego Wielkiego Szlema mają organizatorzy zbliżającego się Roland Garros. Od wielu tygodni, w przeciwieństwie do USTA podkreślają oni jednak, że rozegranie paryskiego turnieju za tzw. zamkniętymi drzwiami jest absolutnie niemożliwe. Opublikowany wczoraj komunikat prasowy oficjalnie potwierdził, że gospodarze przygotowują się do goszczenia na kortach także kibiców.

Zgodnie z udostępnionymi przez Francuską Federację Tenisową informacjami w trakcie tegorocznej edycji zawodów na kompleksie imienia Rolanda Garrosa pojawić ma się dziennie maksymalnie 11 500 widzów. Przypomnijmy, że jeszcze kilka tygodni temu przewidywano, że limit będzie o 8 500 osób większy. Tenisowy obiekt o powierzchni 30 akrów podzielony zostanie na trzy niezależne strefy. Te natomiast obejmować będą duży kort oraz otaczające go korty boczne. W strefach kortów, w których centralne punkty stanowić będą obiekty im. Philippe’a Chatrier oraz Suzanne Lenglen na trybunach pojawić ma się dziennie nie więcej niż po 5 000 widzów. Mecze rozgrywane w części wyznaczonej przez kort im. Simmone’a Mathieu na żywo obserwować będzie mogło natomiast maksymalnie 1 500 kibiców. Każdy, śledzący w ten sposób  tenisowe zmagania, zobowiązany będzie także do stałego noszenia na twarzy maseczki. Wymogu tego spełniać nie muszą tylko osoby poniżej 11 roku życia. Wiadomo już również, że publiczność nie weźmie udziału w startujących 21 września turniejowych eliminacjach.