Nieudany powrót Jarry’ego do rozgrywek

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Jeszcze w lipcu zeszłego roku Christian Garin i Nicolas Jarry sąsiadowali ze sobą w rankingu ATP. Dziś Chilijczycy są na przeciwległych biegunach. Garin wygrał już cztery turnieje głównego cyklu i zadomowił się w szerokiej czołówce, z kolei Jarry 2020 rok musi spisać na straty. Przez 11 miesięcy był zawieszony za doping, a z siedmiu meczów, które zdążył rozegrać, wygrał tylko jeden.

Powrót Jarry’ego do rywalizacji to bodaj największe wydarzenie w męskich rozgrywkach, odkąd najlepsi tenisiści zakończyli tegoroczne zmagania. Jedenastomiesięczne zawieszenie dobiegło końca, gdy rozgrywane były już tylko challengery i turnieje ITF. W większych zawodach Jarry i tak najprawdopodobniej nie miałby czego szukać. Stracił bowiem wszystkie rankingowe punkty i jedyną okazją na występ byłaby ,,dzika karta” od organizatorów.

Chilijczyk może mówić o sporym pechu, ponieważ w 2020 roku trudno było o duży spadek w rankingu. Przykładem jest chociażby Nikołoz Basilaszwili, który w całym sezonie wygrał cztery mecze, a mimo to spadł tylko o 14 pozycji. Jednak Jarry sam jest sobie winien. Źródłem jego problemów stała się próbka pobrana w listopadzie ubiegłego roku. Podczas Pucharu Davisa wykryto u niego ligandrol i stanozolol. Federacja ITF poinformowała o wynikach w połowie stycznia i zawiesiła tenisistę z Santiago.

Wcześniej Jarry zdążył rozegrać trzy mecze w ATP Cup (wszystkie przegrał) i wziąć udział w kwalifikacjach do imprezy ATP w Adelaidzie. Do turnieju głównego nie wszedł, ale to właśnie w Adelaidzie wygrał jedyny mecz w tym sezonie.

Po powrocie do gry spisuje się bowiem jeszcze gorzej niż na początku sezonu. W zeszłotygodniowym challengerze w Limie uległ 2:6, 6:2, 2:6 notowanemu w czwartej setce Nicolasowi Alvarezowi. W tym tygodniu, w ITF-ie na Dominikanie zatrzymał go ledwo mieszczący się w pierwszym tysiącu 18-letni Zane Khan. Jarry w dwóch setach urwał młodzieńcowi jedynie osiem gemów.

25-latek nie ma więc powodów do optymizmu. Niewątpliwie utalentowanego tenisistę, który dwa poprzednie sezony kończył w pierwszej setce rankingu ATP, czeka mozolna odbudowa pozycji. Najprawdopodobniej stracony czas Chilijczyk zacznie nadrabiać dopiero w 2021 roku.