Novak Dźoković o układaniu harmonagramu startów oraz rywalizacji Sinnera z Alcarazem
Novak Dźoković tego lata postanowił ograniczyć liczbę swoich startów do minimum. Serb jest w Nowym Jorku, gdzie w niedzielę zainauguruje występy w ostatnim turnieju wielkoszlemowym w roku. Podczas tzw. media day, były lider światowego rankingu opowiedział o tym, jak stara się dobierać harmonogram występów oraz co sądzi o rywalizacji Carlosa Alcaraza z Jannikiem Sinnerem.
Ostatnim turniejem rangi ATP, w którym zobaczyliśmy Dźokovicia, pozostaje majowa impreza w Genewie. Później tenisista z Serbii wziął udział wyłącznie w Roland Garros oraz Wimbledonie. „Nole” nie wziął także udziału w żadnym z „tysięczników” rozgrywanych przed US Open Podczas spotkania z mediami 24-krotny mistrz turniejów wielkoszlemowych opowiedział, skąd wzięła się taka decyzja. – Zdecydowałem się nie grać, ponieważ chciałem spędzić więcej czasu z rodziną. Szczerze mówiąc, uważam, że zasłużyłem sobie na to prawo i mam luksus wyboru, gdzie chcę jechać i w co chcę grać. Nie mam żadnego harmonogramu poza turniejami wielkoszlemowymi – stwierdził Dźoković.
– Po prostu nie traktuję już napiętego harmonogramu jako priorytetu, tak jak kiedyś. Nie gonię za rankingami, nie zbieram punktów, nie bronię pozycji. Po prostu nie myślę już o tym. Dla mnie naprawdę liczy się to, gdzie znajduję motywację i radość, gdzie znajdę inspirację, aby grać w tenisa najlepiej, jak potrafię i gdzie naprawdę chcę być i grać. A turnieje wielkoszlemowe to oczywiście cztery główne turnieje, podczas których zawsze czuję największą motywację – kontynuował.
Novak wspomniał również o tym, jak ważne dla niego jest celebrowanie ważnych chwil razem z rodziną. W trakcie nowojorskiego turnieju urodziny będzie obchodziła córka tenisisty. Dźoković chce być razem z najbliższymi przy takich okazjach – To są rzeczy, których naprawdę nie chcę już przegapić. Dlatego dla mnie osobiście ważne jest, aby tam być, aby pokazać się ludziom, którzy przez te wszystkie lata wspierali mnie w grze w tenisa. – powiedział.
Serb nie szczędził również krytyki wobec rozszerzonego formatu imprez rangi Masters 1000. – Szczerze mówiąc, nie lubię już dwutygodniowych turniejów Masters. To dla mnie po prostu zbyt długo. – uważa 37-latek. Jak sam stwierdził, rozumie głosy sprzeciwu ze strony innych tenisistów, lecz uważa ich starania w tym temacie za niewystarczające. – Wyrażają swoje uczucia, ale… naprawdę trzeba poświęcić czas i energię na rozmowy, spotkania, co, jak wiem, jest bardzo trudne. Byłem w takiej sytuacji wiele razy, uwierzcie mi. Ale jest to konieczne, ponieważ wtedy robicie coś nie tylko dla siebie, ale także dla przyszłych pokoleń, podejmujecie właściwe działania, właściwe kroki i wnosicie swój wkład – powiedział Dźoković.
Dla Serba ostatnim spotkaniem pozostaje przegrany półfinał Wimbledonu, w którym po drugiej stronie siatki stał Jannik Sinner. Novak odniósł się do rywalizacji pomiędzy Włochem i Carlosem Alcarazem. – Na światowej scenie sportowej tego typu spotkania i rywalizacja budzą ogromne emocje – stwierdził. – W sportach indywidualnych, takich jak nasz, boks, Formuła 1, czy golf, ludzie uwielbiają oglądać rywalizację. Myślę, że ich rywalizacja jest bez wątpienia najlepszą, jaką mamy w tej chwili. I wygląda na to, że tak będzie jeszcze przez jakiś czas. – dodał.
Tenisista z Belgradu wyraził także nadzieję na zobaczenie trzeciego tenisisty, który byłby w stanie grać na równi z reprezentantami Włoch i Hiszpanii. – Oczywiście są też inni młodzi gracze, którzy z pewnością będą im rzucać wyzwanie i miejmy nadzieję, że ktoś z nich dołączy do tej rywalizacji. Są zawodnicy, którzy mogą zająć trzecie miejsce, miejsce „Djokera”. W pewnym sensie rozumiem trzeciego gracza, ponieważ byłem w takiej samej sytuacji z Federerem i Nadalem. – spuentował z uśmiechem.
Novak Dźoković rozpocznie drogę po 25. tytuł wielkoszlemowy w karierze od starcia z Learnerem Tienem. Starcie Serba z Amerykaninem zostało zaplanowane na 1:00 w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego.



