Opelka nie szczędzi gorzkich słów włodarzom męskiego tenisa

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Reilly Opelka skrytykował władze światowego tenisa. Amerykanin w wywiadzie dla „Racket Magazine” negatywnie wypowiedział się o ATP w kontekście trwających wydarzeń.

Od początku marca rozgrywki tenisowe na całym świecie zostały wstrzymane z powodu pandemii koronawirusa. Na tę chwilę powrót na korty jest planowany na początek sierpnia. Jednak w pierwszej dekadzie maja w West Palm Beach na Florydzie miał miejsce pokazowy turniej z udziałem czterech tenisistów. Rywalizacja odbywała się bez udziału kibiców, przy zaostrzonym rygorze sanitarnym. A zwycięzcą imprezy, w której wzięli udział: Tommy Paul, Miomir Kecmanović, Hubert Hurkacz i Reilly Opelka został ten ostatni. Teraz trzeci tenisista Stanów Zjednoczonych (według rankingu ATP) podzielił się swoimi przemyśleniami na temat działań organizacji zarządzającej męskimi rozgrywkami.

– ATP? Nie sądzę, że całość można ogarniać gorzej niż teraz. Jesteśmy w kompletnej ciemnicy, nie wiemy, co się dzieje. Menedżerowie i ludzie tam pracujący nie ograniczyli sobie wypłat. Ci z WTA biorą mniej pieniędzy niż zawodniczki za pierwszą rundę w Indian Wells. Ja wynająłem tam dom na czas turnieju, który się nie odbył i teraz wszystko świeci mi na czerwono, mam same straty. Jak to wygląda, że funkcjonariusze ATP zarabiają więcej, niż w tym roku wygrał na korcie Roger Federer? – skomentował sytuację Amerykanin. Aby uświadomić sobie, o jakiej kwocie mówi Opelka, warto przypomnieć, że Szwajcar w Australii dotarł do półfinału, za co otrzymał przelew na kwotę 700 tysięcy dolarów.

Notowany na 39. miejscu w rankingu tenisista odniósł się też do programu pomocowego dla niżej sklasyfikowanych tenisistów. – Generalnie nikt nie powinien na nikogo płacić. Jednak biorąc pod uwagę wyjątkowość tej sytuacji, uważam, że Player Relief Fund jest potrzebny. Aczkolwiek tylko do pewnego poziomu. Są tenisiści ze 115. miejsca, którzy płacą za trenera czy fizjo. Chcą być ekstremalnie profesjonalni. Ich trzeba wspierać. Ta uwaga dotyczy graczy z pułapu 100-400. Dla tych poniżej przestój oznacza praktycznie same oszczędności. Czasowe i finansowe. I nie może być tak, że ATP zachęca do składek, a sama nie obcina sobie pensji – uważa Opelka.

Amerykański tenisista skrytykował też władze za podejście do reklam. – ATP karze mnie za każdym razem, gdy wypiję na korcie Red Bulla. Karze mnie za wszystko! Logo sponsorów mogą być na naszych koszulkach tylko w odpowiedniej wielkości. Ich argumentacja jest taka, że tenis to sport dla dżentelmenów. Tylko spójrzcie na golfa, jest zdecydowanie bardziej dla dżentelmenów niż nasza dyscyplina. A zawodnicy wyglądają tam jak kierowcy NASCAR. Cali są w reklamach – zauważa różnice między tenisem a innymi sportami 22-letni tenisista.

Słowa Opelki to nie jedyne glosy dotyczące tego, że źle się dzieje w organizacji zarządzającej światowym tenisem wśród mężczyzn. Można zatem się spodziewać, że prędzej czy później dojdzie do zmian w funkcjonowaniu ATP.