Pierwszy zakażony koronawirusem tenisista opowiedział o przebiegu choroby

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.youtube.com, foto: AFP

W cieniu informacji o fali pozytywnych wyników testów na obecność COVID-19 wśród uczestników Adria Tour doświadczeniami z przebiegu choroby podzielił się Thiago Seyboth Wild. Trzy miesiące temu Brazylijczyk otworzył listę zakażonych tenisistów.

Na początku marca Thiago Seyboth Wild popularność zyskał za sprawą przełomowego w skali swojego kraju sportowego wyczynu. Właśnie wtedy jako najmłodszy w historii Brazylijczyk wygrał turniej cyklu głównego ATP. Po zaledwie kilku tygodniach od finałowego zwycięstwa nad Casperem Ruudem o jego nazwisku ponownie zrobiło się głośno. Niestety tym razem powód był zupełnie inny. Obiecujący, młody zawodnik jako pierwszy tenisista podzielił się z kibicami smutną wiadomością o zakażeniu koronawirusem. O doświadczeniach związanych z przebiegiem choroby Wild opowiedział wczoraj w internetowej rozmowie dla portalu Ubitennis.

– Jeśli mowa o symptomach, to nie miałem żadnych. Nie miałem objawów grypowych, ani gorączki – wyjaśnia –  Niektórzy mówią, że może w rzeczywistości nie byłem  chory, ale to nieprawda. Poddałem się testowi w moim rodzinnym mieście. Zrobiłem to na prośbę rodziców ze względu na moich dziadków, którzy są w zaawansowanym wieku. To był więc konieczny w tej sytuacji środek ostrożności. Wszyscy członkowie mojej rodziny uzyskali negatywny wynik. (…) Myślałem, że mój będzie taki sam.

Zapytany o emocje, towarzyszące mu na przestrzeni ostatnich miesięcy tenisista zwraca uwagę przede wszystkim na los osób szczególnie dotkniętych skutkami pandemii. – Nie dramatyzuję na myśl o tym, co mnie spotkało, ale raczej na myśl o tym, z czym musiało zmierzyć się wielu innych ludzi. Jest tak wiele osób, które straciły członków rodzin i swoich bliskich. To bardzo smutne i szokuje chyba każdego z nas.

W toku rozmowy zawodnik opowiedział także o sytuacji epidemicznej w jego kraju oraz o wprowadzonych w związku z nią restrykcjach. Jak wyjaśnia rzeczywisty obraz wydarzeń daje nikłe nadzieje na szybką poprawę sytuacji. Jednocześnie mimo niedogodności i obaw Wild nie zapomina o swoich treningowych planach.

– Mieszkam w Rio, ale aktualnie znajduję się w Sao Paulo i tutaj jest zdecydowanie gorzej. Mamy tu około trzy razy więcej zachorowań niż w Rio. W całej Brazylii mówi się o liczbie około 50 000 zmarłych, więc jest naprawdę źle. Co gorsza sytuacja się nie zmienia i wskaźnik zachorowań nie spada. Mam tylko nadzieję, że uda się to opanować najszybciej jak to tylko możliwe – podkreśla – Nadal trenuję w mojej akademii, ale robię to w niepełnym wymiarze godzin. Na korcie spędzam godziny poranne i jestem tam wtedy tylko ja, jeszcze jedna osoba oraz mój trener. Nikt poza nami – dodaje.