Porsche Tennis GP: Taki mecz

/ Artur Rolak , źródło: , foto: AFP

Artur Rolak, Stuttgart

W jednym tygodniu turnieje WTA-500 i ATP-250. Taki kraj… Porsche Arena jest wciśnięta między Mercedesstrasse a Benzstrasse. Takie miasto… W ćwierćfinałach Porsche Tennis Grand Prix zagrało sześć zwyciężczyń Wielkiego Szlema, w tym wszystkie aktualne. Taki turniej… Mistrzyni Wimbledonu zmierzyła się z mistrzynią Australian Open. Taki mecz…

Aryna Sabalenka wygrała w Melbourne w 2023 i 2024 roku, Marketę Vondrouszovą dopiero czeka obrona tytułu w Londynie. Hard i trawa, a w Stuttgarcie ziemia. Nie jest to ląd całkiem dla nich nieznany – Czeszka grała w finale Roland Garros 2019, natomiast cztery lata później Białorusinka była w finale jedną nogą. Mecz, oceniając naprawdę życzliwie, poziomem jednak nie zachwycił. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że to dopiero początek sezonu na mączce, to proporcja między piłkami popsutymi a wygranymi była trochę nieprzyzwoita.

To sędziowie liniowi, a nie kibice, mieli pełne ręce roboty. Bo jak nie „Out!”, to „Fault!”. Publiczność nie przesadzała z oklaskami, ale zbyt często były one kurtuazyjne lub wręcz na zachęte. „Oooch!” zdarzało się zwykle wtedy, gdy Sabalenka – wyciągnięta ze strefy komfortu do siatki – nie potrafiła przebić piłki na drugą stronę kortu. Jej repertuar uderzeń jest chyba zbyt ubogi jak na tenisistkę z takim CV. Czeszka ma natomiast argument, jakim natura nie obdarzyła Białorusinki, i nie wahała się go użyć, gdy ważyły się losy najważniejszych gemów. To serwis lewą ręką.

Do statystyki nie warto się przywiązywać, bo bilans 5-4 w asach dla Vondrouszovej i 9-4 w podwójnych błędach dla Sabalenki uchyla tylko rąbka tajemnicy. Więcej podpowiada skuteczność, czy może raczej nieskuteczność drugiego podania. W przypadku Czeszki było to zaledwie 47 procent, ale 38 po przeciwnej stronie aż się prosiło o porażkę.

Dla Vondrouszovej to najlepszy występ w Stuttgarcie – w dwóch poprzednich latach wygrała tu zaledwie jeden mecz, a w tym roku już trzy. Z kolei dla Sabalenki – najgorszy. Trzykrotnie przegrywała w finale, za każdym razem z liderką rankingu WTA – Ashleigh Barty (2021) i Igą Świątek (2022 i 2023). Czy Polka znowu odbierze kluczyki do głównej nagrody, dopiero się okaże. Już dziś można natomiast powiedzieć, że Czeszka oszczędziła publiczności krępujących scen podczas ceremonii dekoracji.