Poznaliśmy jedną półfinalistkę

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Cancun, foto: AFP

Korespondencja z Cancun, Adam Romer

 

Czwartkowe mecze zdominował wiatr i deszcz. Można powiedzieć, że tenisistki grały w przerwach między jedną mżawką a drugą. W efekcie Jessica Pegula wygrała grupę Bacalar, a drugiej półfinalistki nie udało się wyłonić.

 

Cały czwartek stał właściwie pod znakiem porywistych podmuchów wiatru oraz co i rusz przychodzących opadów. Rano, przed rozpoczęciem meczów deblowych lało mocno. Popołudniu dla odmiany co i rusz pojawiały się mżawki. Na szczęście nie były to poważne opady, ale deszcz nigdy nie jest sprzymierzeńcem tenisistów. Wyjątkowo utrudnia granie, a na kortach twardych właściwie uniemożliwia.

Jessica Pegula poradziła sobie z tymi warunkami wyjątkowo dobrze, podobnie jak ze swoją ostatnią grupową rywalką. Wygrała, podobnie jak w poprzednich dniach, w dwóch setach. To spora odmiana, bo w swoim zeszłorocznym starcie w WTA Finals nie wygrała żadnego meczu.

Może pomógł wyjątkowo intensywny sezon? Pegula jest absolutną rekordzistką w liczbie rozegranych meczów w roku 2023. Jej czwartkowy mecz z Sakkari był 75 singlowym. Do tego Amerykanka zagrała 47 debli (w czwartek jej mecz odwołano) i na dokładkę dołożyła 11 pojedynków w mikście (w United Cup, Australian Open, Roland Garros i US Open). A przecież może w Cancun jeszcze kilka meczów rozegrać.

Widać, że Amerykanka bardzo dobrze czuje się na korcie w Meksyku i jako jedna z nielicznych wręcz idealnie dostosowała się do panujących tu ekstremalnych warunków.

Czego nie można do końca powiedzieć o Jelenie Rybakinie i Arynie Sabalence. Obie tenisistki wyraźnie mordowały się z warunkami. Ponieważ na początku bardziej nie radziła sobie Kazaszka, to Białorusinka wygrywała 5:1. Wtedy przyszedł pierwszy deszcz. Drugi kilkanaście minut później.

Ostatecznie mecz wznowiono po prawie godzinnej przerwie. Sabalenka wygrała seta, dobrze zaczęła drugiego, bo od przełamania, by potem grać już tylko gorzej.

Panie z pewnymi kłopotami (nieustający wiatr i co kilkanaście minut mżawka) dociągnęły do końcówki seta. Przy prowadzeniu 5:3 dla Rybakiny spadł kolejny deszcz, na tyle poważny, że mecz przełożono na piątek.

 

W ten sposób szósty dzień WTA Finals zapowiada się na zdecydowanie najtrudniejszy dla organizatorów. Trzeba będzie rozegrać trzy mecze deblowe, dwa singlowe i dokończyć pojedynek Sabalenki z Rybakiną. A co gorsza pogoda nie zapowiada się wiele lepsza niż w czwartek.

 

W piątek ostatnie mecze mają zagrać tenisistki z grupy Chetumal. O 16.00 (22.00 czasu polskiego) zagra Coco Gauff z Marketą Vondrousovą, a nie przed 18.00 (0.00 w Polsce) na kort wyjdą Iga Świątek i Ons Jabeur.

 

 

Partnerem relacji medialnych z WTA Finals w Cancun są:

#HEADTennis

@eFortuna


Wyniki

Wyniki czwartkowych meczów w grupie Bacalar:

Jessica Pegula (USA, 5) – Maria Sakkari (Grecja, 8) 6:3, 6:2;

Aryna Sabalenka (1) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 4) przerwany przy stanie 6:2, 3:5.