Recman

Przysiężny. Nie czułem się komfortowo

/ Anna Niemiec, źródło: Korespondencja z Sopotu, foto: AFP

Michał Przysiężny, pomimo prowadzenia w pierwszym i drugim secie, nie zdołał zdobyć drugiego punktu dla Polski w meczu przeciwko Zimbabwe. Na konferencji prasowej Polak nie ukrywał niezadowolenia z występu przeciwko Benjaminowi Lockowi.

Szkoda, że nie wykorzystałem dwóch piłek setowych w pierwszym secie. Wtedy być może w drugim mógłbym grać bardziej swobodnie, a tak nie czułem się na korcie komfortowo, nawet jak prowadziłem 5:3 w drugiej partii. Bardzo dziękuje publiczności, że wspierała mnie do końca pomimo tego, że grałem źle – powiedział przygnębiony głogowianin.

Reprezentant Polski wyjaśnił, że jego słabsza postawa w Hali Stulecia wynikała z niewystarczającej liczby meczów rozegranych w ostatnich miesiącach.

Im więcej się gra turniejów i meczów, tym bardziej wpada się w rutynę na korcie i coraz więcej rzeczy robisz automatycznie. U mnie tego brakuje. Na treningach jest dużo lepiej, ale na meczach zdecydowanie za długie są momenty, kiedy jest średnio – przyznał 34-latek z Dolnego Śląska. – Muszę rozegrać więcej pojedynków i wszystko powinno wrócić na swoje miejsce. Przeciwnik niczym mnie dzisiaj nie zaskoczył. Grał solidnie, dobrze biegał, bronił się, ale to po mojej stronie były po prostu słabsze momenty gry. Postaram się wyciągnąć wnioski i zagrać zdecydowanie lepiej jutro, jeśli będzie taka konieczność.

W podobny tonie wypowiedział się kapitan reprezentacji Polski, Radosław Szymanik.

Tak jak wszyscy widzieliśmy Kamil zagrał bardzo dobrze, szczególnie w pierwszym secie, w którym osiągnął dużą przewagę i grało mu się swobodniej. Troszkę słabszy był początek drugiego seta, w którym uciekła mu koncentracja i zgubił dyscyplinę taktyczną, przez co wałczył sam ze sobą. Udało się to jednak opanować i wygrać. Jeśli chodzi o Michała to wygląda to tak, jak przed chwilą powiedział. Duże szanse w pierwszym i drugim secie, ale cały czas walczył ze sobą. Nie czuł się pewnie na korcie, a przeciwnik jak dostał szansę przy 5:2 i wykorzystał ją. Od tego momentu do końca seta nie zepsuł chyba ani jednego backhandu. Nie gra się łatwo, jak nie czujesz komfortowa na korcie i Michałowi na pewno nie jest łatwo siedzieć tu teraz.

W odmiennych nastrojach na spotkanie z dziennikarzami przyszli rywale Polaków.

Było dzisiaj bardzo nerwowo, szczególnie gdy przegrywaliśmy 1:0 – przyznał kapitan ekipy Zimbabwe, Gwinyai Tongoona. – Gratulacje dla Benjamina, który zagrał bardzo dobre spotkanie, walczył do końca i wyszarpał zwycięstwo. Takanyi też nie zagrał źle, ale zawodnik nr 1 z Polski rozegrał świetne spotkanie. Wolałbym, żeby wynik był 2:0 dla nas, ale cieszę się z tego, że mamy jeden punkt.

Zadowolony po pierwszym dniu rozgrywek był również Lock, który w niedzielę zmierzy się z Kamilem Majchrzakiem.

Kamil bardzo mi dzisiaj zaimponował – przyznał wysoki tenisista z Afryki. – W pierwszym meczy było dużo ważnych punktów środku spotkania, ale wszystkie wygrał Kamil. Przy wyniku 0:1 czułem presję, bo nie chciałem, żebyśmy przegrywali 0:2 na wyjeździe przy tak żywiołowo dopingującej publiczności. Michał zagrał dobrze, ale dwukrotnie pozwolił mi wrócić z wyniku 3:5, przez co później był pod presją, a ja złapałem wiatr w żagle. Do rozstrzygnięcia wciąż jeszcze daleko. Szanujemy reprezentację Polski, ale jej się nie boimy. Jutro czeka nas mnóstwo tenisa i przede wszystkim bardzo istotna gra podwójna.
 

Wilson