Puchar Davisa. Mocny początek Brytyjczyków, Kazachowie odrobili straty

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Wiele wskazuje na to, że Wielka Brytania namiesza w turnieju finałowym Pucharu Davisa. Co ciekawe, w składzie Wyspiarzy nie ma żadnego zawodnika, który przyczynił się do wygrania tych rozgrywek w 2015 roku. Na czele nowej ekipy stoi Cameron Norrie, który w swoim pierwszym meczu pokonał Arthura Rinderknecha i tym samym zapewnił zwycięstwo swojej reprezentacji. Powody do radości mają też w Kazachstanie i Australii. 

Brytyjczycy nie mogli sobie wymarzyć lepszego początku rywalizacji. Zwycięstwo nad osłabioną brakiem kilku czołowych tenisistów Francją przyszło dość łatwo. Bez straty seta swoje mecze wygrali Daniel Evans oraz Cameron Norrie, i już po singlach wszystko było jasne. Brytyjczycy jedną nogą są w ćwierćfinale, ponieważ w grupie pozostał im jeszcze mecz z Czechami, drużyną złożoną niemal wyłącznie z zawodników występujących na co dzień w challengerach.

Wydaje się jednak, że Norrie i spółka celują znacznie wyżej niż awans z grupy. Drużyna wydaje się kompletna. Norrie przebojem wdarł się do światowej czołówki, wygrywając turniej w Indian Wells, Evans to jedna z najbardziej doświadczonych i najwyżej notowanych drugich rakiet w całej stawce, a Joe Salisbury i Neal Skupski to rasowi debliści.

Przed sześcioma laty, gdy Brytyjczycy triumfowali w reprezentacyjnych rozgrywkach, skład był zupełnie inny. Drużyna była zbudowana wokół Andy’ego Murraya, a najwydatniej pomagali mu jego brat Jamie i będący wówczas w życiowej formie James Ward.

Wracając do tegorocznej rywalizacji, pierwsze punkty na swoim koncie zapisali też Kazachowie i Australijczycy. Więcej powodów do radości mają pierwsi z wymienionych, ponieważ oni dopiero przystąpili do rywalizacji. Drużyna Lleytona Hewitta podniosła się natomiast po porażce 0-3 z Chorwacją, ale uczyniła to z dużą trudnością. Po porażce Johna Millmana ze sklasyfikowanym ponad 200 miejsc niżej Zsomborem Pirosem skórę musiał ratować Alex De Minaur. Kropkę nad ,,i” postawili natomiast debliści John Peers i Alex Bolt. Zwycięstwo rodziło się jednak w bólach.

Z kolei Kazachowie odrobili straty w meczu ze Szwecją. Ich sytuacja była już bardzo nieciekawa. Michaił Kukuszkin przegrał mecz z Eliasem Ymerem, a Aleksandr Bublik stracił pierwszą partię w starciu z Mikaelem Ymerem. Później wszystko się jednak odmieniło. Szwedzi mają czego żałować, ponieważ zwycięstwo dawało im pewne miejsce w ćwierćfinale… Teraz pozostaje im chwycić za kalkulatory i czekać na rozstrzygnięcia w innych grupach. Dwie najlepsze drużyny z drugich miejsc też bowiem przedostaną się do ćwierćfinałów.


Wyniki

Australia – Węgry 2-1

John Millman – Zsombor Piros 6:4, 4:6, 3:6
Alex De Minaur – Marton Fucsovics 7:5, 2:6, 7:6(2)
A. Bolt, J. Peers – F. Marozsan, Z. Piros 6:3, 6:7(11), 6:3

Wielka Brytania – Francja 2-1

Daniel Evans – Adrian Mannarino 7:5, 6:4
Cameron Norrie – Arthur Rinderknech 6:2, 7:6(8)
J. Salisbury, N. Skupski – N. Mahut, A. Rinderknech 1:6, 4:6

Kazachstan – Szwecja 2-1

Michaił Kukuszkin – Elias Ymer 3:6, 6:7(4)
Aleksandr Bublik – Mikael Ymer 3:6, 6:4, 6:0
A. Gołubiew, A. Niedowiesow – A. Goransson, R. Lindstedt 6:3, 6:3