Puchar Davisa: na początek na remis

/ Adam Romer, źródło: Korespondencja własna, foto: AFP

Gdyby o wynikach poszczególnych pojedynków w Pucharze Davisa decydował ranking jego uczestników, to stracilibyśmy większość emocji w tych najstarszych na świecie rozgrywkach drużynowych. Jednak pierwszego dnia jubileuszowego, setnego finału Pucharu, wszystko odbyło się zgodnie ze statystyką…

Adam Romer, Korespondencja z Pragi

W praskiej hali 02 Arena najpierw w trzech setach piąty tenisista świata David Ferrer odprawił wybierającego się już powoli na tenisową emeryturę 34-letniego Radka Stepanka. Potem szósty w rankingu ATP Tomas Berdych nie bez kłopotów uporał się z rankingową „11” Nicolasem Almagro i po piątku w stolicy Czech gospodarze remisują 1:1 z broniącymi tytułu Hiszpanami.

Te dwa zdania nie oddają jednak do końca wydarzeń z wypełnionej po brzegi nowoczesnej O2 Areny. Emocje były i chwilami trudno było sobie poradzić sędziom z tupiącymi, gwiżdżącymi lub klaszczącymi z radości kibicami jednej i drugiej ekipy.

Zaczęło się już na początku pojedynku Ferrera ze Stepankiem od niemal 17-minutowego gema serwisowego Czecha. Stepanek serwował przy stanie 2:3 i błyskawicznie zrobiło się 0:40. Jednak nie odpuścił i walczył o gema do końca. Huśtawka emocji wciągnęła wszystkich z trybun i gdy wreszcie tenisista gospodarzy tego gema wygrał, dostał ferię braw na stojąco.

Okazało się jednak, że radość była na wyrost, bo Stepanek, a szczególnie jego Serwis słabł w oczach i chwilę później Ferrer zapisał na swoim koncie pierwszego seta. Kolejne dwie partie były właściwie kopiami pierwszego seta. Czech miał kłopoty z podaniem, bronił się rozpaczliwie przed jego utratą, a Hiszpan wygrywając spokojnie swoje gemy czychał na kolejne szanse na przełamanie. Te nadarzały się nazbyt często, by mecz mógł się skończyć inaczej niż zwycięstwem grającego na pierwszej rakiecie gości Ferrera.

Nie pamiętam kiedy serwowałem tak słabo i zrobiłem tyle podwójnych błędów. Przy drugim serwisie musiałem bardzo ryzykować, by móc zaatakować przy siatce. Każdy taki punkt kosztował mnie strasznie dużo wysiłku. No cóż jestem dość zawiedziony moim dzisiejszym występem – ocenił się podczas pomeczowej konferencji sam Stepanek. Nic dodać, nic ująć…

Drugi pojedynek przyniósł jeszcze więcej emocji. Berdych musiał ten mecz wygrać, by Czesi nie znaleźli się nad przepaścią, a Almagro grał z zadziwiającą u niego lekkością i spokojem. Zdawało się chwilami, jakby Hiszpan grał bez żadnego obciążenia. Najwyraźniej kapitan reprezentacji Alex Corretja postawił przed nim zadanie, by tenisistę gospodarzy przede wszystkim zmęczyć, a jeśli się uda, to także wygrać.
Zrealizować udało się tylko ten pierwszy cel, bo mecz przeciągnął się aż do pięciu setów i skończył krótko przed północą. Zadecydowały o tym chwile słabości Berdycha pod koniec drugiego i czwartego seta, wymieszane z kilkoma fantastycznymi zagraniami Almagro.

Na koniec okazało się jednak, że Czech niesiony dopingiem ponad 10 tysięcy kibiców (Hiszpanów w hali było około trzech tysięcy) w piątym secie już z koncentracji wybić się nie dał.

Publiczności podziękował, w wywiadzie na korcie powiedział kilka okrągłych zdań i szybko popędził na odnowę biologiczną, bo już o 14.00 w sobotę wraz z Stepankiem będzie musiał zmierzyć się w O2 Arena ze świeżo upieczonymi zwycięzcami turnieju Masters z Londynu Marcelem Granollersem i Markiem Lopezem.

Łatwo w debla nie będzie, ale w finale nigdy łatwo nie jest – skwitował pytanie o prognozy na sobotę Jan Kodes, który w 1980 roku wspólnie z Ivanem Lendlem, Pavlem Slozilem i Tomasem Smitem wygrał finał Pucharu Davisa. Wprawdzie dla Czechosłowacji, państwa którego już od 20 lat nie ma, ale z niezwykłym sentymentem ciągle nad Wełtawą wspominanego…


Wyniki

CZECHY – HISZPANIA 1:1
Radek Stepanek – David Ferrer 3:6, 4:6, 4:6
Tomas Berdych – Nicolas Almagro 6:3, 3:6, 6:3, 6:7 (5), 6:3.