Puchar Davisa: Słoweńcy w osłabieniu

/ Michał Jaśniewicz, źródło: Informacja prasowa, foto: PZT

Jeszcze nie wszyscy dotarli do Wrocławia, natomiast pozostali mają za sobą pierwszy punkt programu obowiązkowego, czyli udział w przedmeczowej konferencji prasowej. Goście mają pierwszeństwo – oto najważniejsze wieści z obozu słoweńskiego.

Przede wszystkim w drużynie kapitana Blaża Trupeja zabrakło Aljaża Bedene. Ten gracz to druga rakieta kraju, numer 79 w rankingu ATP. Do Polski nie przyjechał z powodu kontuzji nadgarstka. Ponadto skutki choroby, której nabawił się w Nowej Zelandii jeszcze przed Australian Open, odczuwa Grega Żemlja, 60. na świecie. Ale – jak sam mówi – do piątku będzie już w pełni dyspozycji. Podobnie jak Blaż Kavczicz, ATP 83.

Bardzo na to liczy Blaż Trupej. Dziś zadeklarował, że ze swoją drużyną przyjechał do Wrocławia po zwycięstwo. Jeśli coś gości zaskoczyło, to na pewno wysokość Hali Stulecia. Trochę też nawierzchnia, bo spodziewali się nieco szybszej. – Tak naprawdę nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo Blaż woli grać na wolniejszej, ale Grega już na szybszej – skomentował kapitan reprezentacji Słowenii.

Żemlja, zapytany o dotychczasowe wspomnienia pojedynków z Łukaszem Kubotem, powiedział że były one rozgrywane w zupełnie innych warunkach (na zielonej mączce i na otwartym korcie twardym), więc trudno wyciągać jakieś wnioski. Podkreslił, że pojedynki w Pucharze Davisa to zupełnie inna kategoria rozgrywek i absolutnie nie należy sugerować się rankingiem.

Z tenisa rozmowa przeniosła się na piłkę nożną, ale wiedza Słoweńców okazała się niezbyt rozległa. Żemlja powiedział, że z polskich futbolistów zna tylko Roberta Lewandowskiego. Słyszał jeszcze coś o Andrażu Kirmie, ale nie potrafił wymienić klubu, w którym gra reprezentant Słowenii.
We Wrocławiu goście wystąpią w składzie: Grega Żemlja, Blaż Kavczicz, Tomislav Ternar oraz Mike Urbanija.