Puchar Federacji. Wielkanoc z tenisem. Halep i Barty zadbają o wysoki poziom

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

W Wielkanoc poznamy dwie najlepsze kobiece reprezentacje obecnego sezonu. Starcia Francji z Rumunią i Australii z Białorusią ,,na papierze" wyglądają na bardzo wyrównane. Kibice, którzy nawet w święta nie potrafią obejść się bez tenisa, powinni zatem przygotować się na wielogodzinne emocje. Być może zwieńczone decydującym o wszystkim deblu. 

Z racji różnicy czasu, pierwszymi finalistkami zostaną Australijki lub Białorusinki. Do ich spotkania dojdzie w Brisbane, na obiekcie doskonale znanym zawodniczkom i kibicom. Pat Rafter Arena co roku gości bowiem czołówkę tenisistów i tenisistek, szlifujących formę przed Australian Open. Tym razem będzie areną zmagań w półfinale Pucharu Federacji. Obie drużyny zagrają w najmocniejszych składach. Gospodynie do zwycięstwa ma poprowadzić Ashleigh Barty, z kolei nasi sąsiedzi ze wschodu liczą na Arynę Sabałenkę. Obie są triumfatorkami ostatniej wielkiej imprezy w Miami. Australijka wygrała w singlu, Białorusinka w deblu. 

Samantha Stosur i Wiktoria Azarenka powinny być natomiast magnesami przyciągającymi widzów na trybuny. Na tym ich rola oczywiście się nie kończy. Obie mogą dać dużo własnym drużynom zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej. Czy kapitanowie z nich skorzystają? Dużo zależeć będzie od dyspozycji na treningach i tego, jak dawne gwiazdy będą wyglądać na tle Darii Gavrilovej, Prsiscilli Hon czy Aliaksandry Sasnowicz. Początek rywalizacji w sobotę o 5 rano polskiego czasu.

Składy:

Australia: Ashleigh Barty, Daria Gavrilova, Samantha Stosur, Priscilla Hon, kapitan – Alicia Molik

Białoruś: Aryna Sabałenka, Aliaksandra Sasnowicz, Wiktoria Azarenka, Wera Łapko, Lidzia Marozawa, kapitan – Tatiana Puczak 

W zupełnie innych warunkach, na nawierzchni ziemnej rywalizować będą Francuzki z Rumunkami. A skoro mączka i Rumunia, to od razu na myśl przychodzi Simona Halep. Wiceliderka rankingu WTA oczywiście znalazła się w kadrze na ten mecz, Warto podkreślić, że wyjątkowy, ponieważ Rumunki po raz pierwszy w historii awansowały do półfinału Pucharu Federacji. 

Na tym poziomie ograne są już Francuzki, półfinalistki trzech z czterech ostatnich edycji reprezentacyjnych rozgrywek. Kapitan Jullien Bennetau ma do dyspozycji kilka solidnych tenisistek, z drugiej strony żadnej gwiazdy pokroju Halep. Jeśli liderka Rumunek zdobędzie dwa punkty w singlu, gospodynie będą mieć nóż na gardle. Taki scenariusz jest wielce prawdopodobny. Może i ściany sprzyjają gospodarzom, ale trudno spodziewać się, że Kristina Mladenovic, Caroline Garcia czy Alize Cornet (które w ostatnich miesiącach nie zachwycały) będą w stanie pokusić się o sprawienie bardzo dużej niespodzianki. Francuzki będą musiały punktować w starciach z niżej notowanymi przeciwniczkami. Begu, Buzarnescu czy Niculescu to już zawodniczki w ich zasięgu.

Co jeśli dojdzie do decydującego debla? Wówczas przekonamy się na ile prawdziwe są informacje o zażegnaniu sporu pomiędzy Caroliną Garcią a Kristiną Mladenovic. Z kolei po stronie rumuńskiej zobaczylibyśmy parę Begu/Niculescu, sprawczynię sensacji w ćwierćfinale. Wówczas rumuński duet niespodziewanie pokonał Kateriną Siniakovą i Barborę Krejcikovą, wyrzucając za burtę obrończynie tytułu. Zanim jednak debel, wiele emocji związanych z występami w singlu. Początek rywalizacji w sobotę o 14.00.

Składy:

Francja: Caroline Garcia, Pauline Parmentier, Kristina Mladenovic, Alize Cornet, Fiona Ferro, kapitan – Jullien Bennetau 

Rumunia: Simona Halep, Mihaela Buzarnescu. Irina-Camelia Begu, Monica Niculescu. Raluca Olaru, kapitan – Florin Segeraceanu