Radwańska: brakuje mi tej adrenaliny

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Agnieszka Radwańska pełni obecnie rolę ambasadorki imprezy Shiseido WTA Finals Shenzhen. Podczas spotkania z dziennikarzami Polka opowiedziała o swoim życiu po zakończeniu kariery oraz wskazała swoje potencjalne następczynie.

Czasami mam wrażenie, że mogłabym wskoczyć na kort i zagrać – zażartowała krakowianka. – Dobrze jest wrócić. Zakończenie kariery było najtrudniejszą decyzją w moim życiu, ale czuję się bardzo dobrze. Byłam zajęta innymi rzeczami, dzięki czemu nie myślałam o tym, że przed chwilą zrezygnowałam z profesjonalnego tenisa. Czas leci, bo właśnie minął przecież rok.

Radwańska przez 13 lat kariery wypracowała sobie opinię specjalistki od zagrań niemożliwych. Aż pięciokrotnie wygrywała plebiscyt na „Najlepsze zagranie roku”. Jako swoją potencjalną następczynię do tytułu „Królowej Hot Shotów” wskazała Ashleigh Barty.

Takich uderzeń nie da się wyuczyć na treningach. Nie mogłam grać tak mocno jak inne zawodniczki. Musiałam znaleźć sposób, żeby w inaczej wygrywać mecze. Myślę, że czucie było moją bronią przeciwko zawodniczkom, które potrafiły zabić piłkę. Ash Barty ma świetną rękę do tenisa, jedną z najlepszych w tourze, bardzo dobrze gra woleja – wyjaśniła starsza z sióstr Radwańskich. – Miło zobaczyć nie tylko mocne zagrania, ale również trochę takich z dobrym czuciem. Myślę, że teraz w kobiecym tenisie mamy naprawdę dobrą kombinację obu. Jest sporo dziewczyn z różnym stylem gry, w różnym wieku. Wchodzi sporo młodych, ale te starsze wciąż dobrze się trzymają.

Oprócz Ashleigh Barty, spore wrażenie na Agnieszce Radwańskiej zrobiła również Bianca Andreescu.

Bianca potrafi grać naprawdę mocno, ale potrafi też pokazać sporo sztuczek technicznych na korcie – wyjaśniła była wiceliderka światowego rankingu. – To na pewno fajna kombinacja. Ona gra jakby już od wielu lat była w tourze, a przecież dopiero zaczęła. To naprawdę robi wrażenie. Imponujące było jak zaczęła finał US Open przeciwko Serenie Williams. W ogóle nie była przestraszona. Grała bez żadnej presji, od razu na 100%, a to nie jest łatwe. Myślę, że na tym etapie kariery, ona robi naprawdę świetną robotę.

Najbardziej brakuje mi atmosfery wielkich turniejów, bo jej nie można porównać do niczego innego – zdradziła na koniec finalistka Wimbledonu z 2012, która równocześnie przyznała, że absolutnie nie tęskni za codzienną żmudną pracą i częstymi podróżami. – Ta adrenalina, którą czujesz przed meczem, widząc swoją następną przeciwniczkę, na razie nie poczułam niczego podobnego po zakończeniu kariery. Wciąż jestem wielką fanką tenisa. Ciągle kocham oglądać tenis, bo nigdy nie wiesz czego się spodziewać.