Radwańska: było bardzo ciężko

/ Michał Jaśniewicz, źródło: sonyericssonwtatour.com/własne, foto: AFP

Agnieszka Radwańska ma za sobą wymagający mecz półfinałowy w Auckland, a przed sobą pierwszy finał w nowym sezonie. Jak Polka odniosła się do tych obu wydarzeń?

Trzy pierwsze mecze w Nowej Zelandii Radwańska wygrała bardzo pewnie. Dziś musiała przejść pierwsze trudniejsze zadanie. Krakowianka test zdała, wygrywając z Jamie Hampton 7:6(4), 7:6(3).

W tej chwili mogę tylko powiedzieć, że było bardzo ciężko i jestem zadowolona, że w każdym z setów byłam o te dwa punkty lepsza – stwierdziła zaraz po spotkaniu Radwańska, która po raz pierwszy występuje w Nowej Zelandii.

W finale nasza tenisistka zmierzy się z Yaniną Wickmayer, z którą ma znakomity bilans spotkań (6-0). Mecz ten odbędzie się o godzinie 2 w nocy (czasu w Polsce).

Yanina jest mocną zawodniczką, która bardzo dobrze serwuje – oceniła swoją finałową rywalkę Radwańska. – Nigdy nie byłam w finale w moim pierwszym turnieju w nowym roku, więc to dla mnie dobry początek i zrobię wszystko co w mojej mocy, by jutro wygrać. Zdobycie tytułu to wspaniała sprawa, szczególnie w turnieju, w którym się wcześniej nie grało.

Rozstawiona z „trójką” Yanina Wickmayer rozegrała dziś dramatyczną batalię z Moną Barthel, wygraną 6:4, 1:6, 7:6(3). Co ciekawe spotkanie to trwało tylko o cztery minuty dużej niż mecz Radwańskiej z Hampton (godzinę i 48 minut).

Ona nie oddaje żadnych darmowych punktów. Zmusza cię do pracy przy każdej piłce – odniosła się do finałowej potyczki Wickmayer. – Ciężko będzie znaleźć balans pomiędzy byciem agresywną, a nie popełnianiem zbyt dużej ilości błędów. Jeżeli zdołam znaleźć rytm to myślę, że rozegramy dobre spotkanie. Zobaczymy jak będzie, nie mam nic do stracenia.

Awans Agnieszki Radwańskiej do finału w Auckland komentuje dla Sport.pl trener Paweł Ostrowski (wideo).