Raonic: styl gry nie ogranicza wyboru trenera

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, Tennis Canada, Przegląd Sportowy, Tennis Connected, foto: AFP

Tuż przed rozpoczęciem Indian Wells świat obiegła informacja o tym, że Milos Raonic zakończył współpracę z Goranem Ivaniseviciem. Od teraz trenerem Kanadyjczyka jest Fabrice Santoro. Decyzja ta zaskoczyła większość fanów tenisa, jednak sam zawodnik stara się ją uargumentować.

Milos Raonic słynie z częstej zmiany trenerów. Przez ostatni rok opiekował się nim Goran Ivanisević. Wydawało się, że współpraca z chorwackim mistrzem Wimbledonu jest bardzo logicznym posunięciem. Raonic ma podobne warunki fizyczne jak były wicelider rankingu i prezentuje zbliżony styl gry.

Ciężko jednak ocenić jednoznacznie rezultaty treningów Kanadyjczyka pod okiem Ivanisevicia. Pochodzącego z Czarnogóry tenisistę męczyły w ostatnim czasie liczne kontuzje. Jednakże zaledwie jeden turniejowy finał (w czerwcu w Stuttgarcie, przegrany z Rogerem Federerem) będący wynikiem tej współpracy, to nie najlepszy wynik.

Raonic poczuł więc potrzebę zmiany i tuż przez trwającym turniejem w Indian Wells jej dokonał. Decyzja przez niego podjęta zaskoczyła wszystkich. Nowym szkoleniowcem 14. zawodnika rankingu ATP został Fabrice Santoro. Decyzja zaskakuje dlatego, iż Francuz słynął z artyzmu na korcie. Jego specjalnością były techniczne, niekonwencjonalne zagrania. Tymczasem Raonic prezentuje raczej tenis siłowy, opierający się na mocnym serwisie.

Wielu obserwatorów zaczęło zastanawiać, skąd tak nagła zmiana i czy na pewno ci dwaj znajdą wspólny język na korcie. Sam zawodnik postanowił odpowiedzieć krytykom: Uważam, że to jaki styl gry prezentujesz nie ogranicza w żaden sposób możliwości wyboru trenera. Mieliśmy z Fabricem [Santoro] dłuższą rozmowę i odniosłem wrażenie, że obaj dobrze wiemy, co chcę zrobić ze swoją grą – w jakim kierunku powinienem pójść. Stwierdziłem, że opłaca się spróbować.

W pierwszym meczu jako podopieczny Santoro Raonic pokonał 7-6(1) 6-4 Amerykanina Sama Querreya. Francuski szkoleniowiec, opiekujący się również swoim rodakiem Pierrem-Huguesem Herbertem, chwalił nowego podopiecznego: Milos [Raonic] miał serie dobrych returnów i forhendów. Zaprezentował też odpowiednie podejście do meczu, a uważam, że to bardzo ważne.

Niektórzy widzowie dopatrzyli się już nawet w tym meczu godnych Santoro zagrań ze strony Raonica. Ponoć kamery wyłapały nawet uśmiechy w obozie Kanadyjczyka po jednym z takich uderzeń. O awans do 1/8 finału Raonic powalczy z kolejnym z reprezenantów gospodarzy, Marcosem Gironem.