Rio de Janeiro. Norrie nie obroni tytułu. Finał dla Argentyńczyków

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Specjaliści od gry na kortach ziemnych w tym tygodniu rywalizują w Rio de Janeiro. W piątek byliśmy świadkami półfinałów. Na tym etapie przygodę z rozgrywkami w najsłynniejszym brazylijskim mieście zakończył min. ubiegłoroczny triumfator – Cameron Norrie.

Czwartkowe ćwierćfinały z pewnością rozbudziły oczekiwania kibiców. W każdym z meczów do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był trzeci set. Ten dzień upływał pod znakiem odwiecznej rywalizacji Brazylii z Argentyną. Znacznie lepiej szło jednak tenisistom znad La Platy, którzy zajęli trzy z czterech miejsc w półfinałach. Awans do 1/2 finału nie udał się natomiast żadnemu z trzech reprezentantów gospodarzy. Argentyńczycy byli pewni co najmniej jednego przedstawiciela w meczu o tytuł. W pierwszym półfinale mieli się zmierzyć bowiem Sebastian Baez oraz Francisco Cerundolo. Oprócz nich w najlepszej czwórce turnieju znalazł się także Mariano Navone. 22-latek jest jedną z rewelacji imprezy w Rio, do której dostał się poprzez kwalifikacje. Skład piątkowych meczów uzupełnił Cameron Norrie – obrońca tytułu i drugi najwyżej rozstawiony uczestnik turnieju.

W piątek na trybuny zawitali min. Carlos Alcaraz, czy David Ferrer. Byli mistrzowie tej imprezy z pewnością nie mogli narzekać na to, co działo się na korcie. Baez i Cerundolo od początku meczu prezentowali znakomity tenis i imponowali defensywą. Dominowały długie akcje, jak to często bywa w trakcie meczów rozgrywanych na mączce. Największym atutem obu panów były uderzenia z forhendu, za pomocą których często dyktowano warunki gry. Dość szybko byliśmy świadkami pierwszego break pointa – już w trzecim gemie przed szansą na przełamanie stanął Baez. Tenisista rozstawiony z „piątką” wykorzystał ją, lecz po chwili stracił przewagę. Później gemy bez większych trudności padały łupem serwujących. Nie oznaczało to jednak, że jakość widowiska spadła. Dowodem na kunszt prezentowany przez reprezentantów Argentyny była choćby poniższa akcja:

Kolejne break pointy w pierwszym secie miał Cerundolo. Przy 5:4 25-latek stanął przed trzema okazjami do zakończenia seta. Baez zdołał jednak wyjść z opresji i utrzymać się w grze. W kolejnym gemie to gracz rozstawiony z „czwórką” miał problemy z serwisem. Przy 30-30 piłka po zagraniu młodszego z zawodników zatańczyła na taśmie i ostatecznie wylądowała po stronie Cerundolo. To oznaczało break pointa dla Baeza, który szybko został wykorzystany. Po chwili pogromca Thiago Monteiro z ćwierćfinału zakończył partię przy własnym podaniu.

Gem przy 5:5 okazał się kluczowy dla losów spotkania. Nie skończyło się bowiem na trzech gemach z rzędu wygranych przez Baeza. W drugiej odsłonie meczu Cerundolo nie mógł powrócić do dobrej gry. Popełniał mnóstwo błędów, a jego rodak po drugiej stronie siatki prezentował się koncertowo. Starszy z tenisistów nie zdołał ugrać ani jednego gema. Doskonała gra zapewniła natomiast Baezowi awans do pierwszego w karierze finału turnieju ATP 500.

Dotychczas rozegrano dziewięć edycji imprezy w Rio de Janeiro. W każdej z nich triumfował inny tenisista. Po meczu Camerona Norrie z Mariano Navone wiemy już, że w tym roku także zwycięży ktoś nowy. Brytyjczyk rok temu wygrał finał z Carlosem Alcarazem. W tym tygodniu spisywał się znakomicie. Mecz z argentyńskim kwalifikantem nie rozpoczął się po jego myśli. W pierwszych dwóch gemach panowie wymienili się przełamaniem. To Navone sprawiał jednak wrażenie lepiej dysponowanego tenisisty. W grze 22-latka zdecydowanie wyróżniały się niezwykle skuteczne uderzenia z bekhendu. Na rozegranie sześciu gemów reprezentanci Argentyny i Wielkiej Brytanii potrzebowali aż 40 minut. Od stanu 3:3 mecz stawał się jednak coraz bardziej jednostronny.

Po zawodniku z Wysp Brytyjskich było widać zdecydowane problemy fizyczne. Były one spowodowane warunkami panującymi w Brazylii i ogromną wilgotnością powietrza. Z punktu na punkt poruszanie się po korcie sprawiało Cameronowi Norrie coraz więcej trudności. Najlepszym obrazem jego kłopotów był dziewiąty gem. Panowie grali w nim ponad 10 minut a Brytyjczyk od pewnego momentu zaczął nienaturalnie skracać grę. Przy równowadze decydował się nawet na… serwis od dołu!

Norrie obronił wtedy break pointy będące równocześnie piłkami setowymi dla przeciwnika. Dyspozycja Brytyjczyka, który na co dzień słynie z rozgrywania długich akcji, nie wróżyła jednak niczego dobrego. Tenisista z Europy wezwał na kort fizjoterapeutę. Po powrocie do gry Navaone szybko zakończył pierwszego seta.

Pobrane medykamenty nie przyniosły półfinaliście Wimbledonu z 2022 roku poprawy gry. Norrie wyraźnie męczył się na korcie. Nawet ponowne wezwanie lekarza nie przyniosło efektu. Młodszy z graczy nie zwalniał ręki i pewnie zwyciężył w drugiej odsłonie meczu, nie dając rywalowi z Europy żadnych szans. Problemy reprezentanta Wielkiej Brytanii nie mogą jednak przyćmić znakomitej gry tenisisty z Argentyny. Navaone rozpoczynał przygodę z turniejem w Rio de Janeiro w ubiegłą sobotę, grając w kwalifikacjach. Następnie rozegrał najlepszy tydzień w karierze. Znakomita dyspozycja zagwarantowała mu awans do najlepszej setki rankingu ATP.

Mecz Baeza z Navaone będzie pierwszym finałem w Rio, w którym zmierzy się dwóch Argentyńczyków. Mecz o tytuł rozpocznie się w niedzielę o 21:30 czasu polskiego.


Wyniki

Półfinały:

Sebastian Baez (Argentyna, 5) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 4) 7:5, 6:0

Mariano Navone (Argentyna) – Cameron Norrie (Wielka Brytania, 2) 6:4, 6:2