Roland Garros. Alize Cornet pełna obaw po zmianie terminu rozegrania turnieju

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.tennisworldusa.org/www.twitter.com, foto: AFP

Po tym, jak zeszłoroczny Roland Garros został przeniesiony z wiosny na jesień, tegoroczne przełożenie imprezy o tydzień wydaje się kosmetyczną zmianą. Niemniej jednak nowa data wywołała dyskusję.

W ubiegłym roku druga lewa Wielkiego Szlema z powodu pandemii COVID-19 nie odbyła się w planowanym terminie. Zamiast na przełomie maja i czerwca rozegrano ją pod koniec września i na początku października. Wielu zawodników nie kryło niezadowolenia z faktu, że przyszło im walczyć w trudnych, rzadko spotykanych na światowych kortach, warunkach. Tegoroczna rywalizacja nie odbędzie się co prawda w jesiennej scenerii, a raptem tydzień później. Mimo to, już pojawiają się pierwsze głosy niezadowolenia ze strony uczestników.

– Moim zdaniem decyzja władz francuskiego tenisa i organizatorów Roland Garros jest samolubna. Nie pomyśleli o zawodnikach. Po zakończeniu rywalizacji na mączce będzie jeszcze mniej czasu niż dotychczas by przygotować się do Wimbledonu. A także powstaje pytanie, co z imprezami na trawie, których terminy pokrywają się z nową datą francuskiego szlema – skomentowała w wywiadzie telewizyjnym decyzję o zmianie terminu paryskiego turnieju Alize Cornet.

Turniejami, które mogą ucierpieć są zarówno imprezy WTA – w s’Hertogenbosch oraz Nottingham – jak również ATP – w s’Hertogenbosch i Stuttgarcie.

Zmiana terminu Roland Garros 2021 wiąże się z nadziejami organizatorów, którzy liczą na zniesienie niektórych obostrzeń związanych z pandemią COVID-19. To pozwoliłoby wpuścić na trybuny większą liczbę kibiców niż gdyby rywalizacja miała się toczyć w pierwotnym terminie.