Roland Garros podzielił Francuzów

/ Anna Niemiec , źródło: www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Kilka dni temu organizatorzy Roland Garros poinformowali, że postanowili przenieść termin zawodów na wrzesień. Paryska impreza ma się odbyć zaledwie tydzień po zakończeniu US Open. Ta decyzja wzbudziła sporo kontrowersji nawet nad Sekwaną.

Zdecydowana większość środowiska tenisowego skrytykowała posunięcie Francuskiej Federacji Tenisowej, która zdecydowała się na taki krok bez konsultacji z kimkolwiek. Nowy termin Roland Garros będzie kolidował nie tylko z imprezami WTA oraz ATP, ale również z Pucharem Lavera.

Oczywiście cieszę się, że są plany, żeby Roland Garros został zorganizowany – powiedział Jeremy Chardy w rozmowie z L’Equipe. – Dla nas Francuzów, to najpiękniejszy turniej na świecie, ale nikt na świecie nie zdawał sobie sprawy, że taka decyzja zapadnie. Myślę, że jest ona szokująca i niebezpieczna dla touru. Jeśli wszyscy zachowają się jak organizatorzy Roland Garros, zapanuje anarchia. Dla mnie to jest błąd, bardzo ryzykowny ruch, który spowoduje konflikt z ATP, innymi Wielkimi Szlemami , dyrektorami turniejów i zawodnikami.

Ze swoim rodakiem nie zgadza się Julien Benneteau, który uważa, że cztery najważniejsze turnieje świata zasługują na specjalne traktowanie.

Ta Wielkich Szlemów wszystkie daty są dostępne – wyjaśnił Benneteau. – One są fundamentem i podporą naszego sportu, a w szczególnych sytuacjach trzeba podejmować szczególne decyzje. Myślę, że nowe rozplanowanie i rozegranie imprez wielkoszlemowych powinno być priorytetem.