Roland Garros. Syn mistrza z 1990 roku sprawcą największej niespodzianki

/ Szymon Adamski , źródło: , foto:

W tym roku mija 30 lat od największego sukcesu w karierze Andresa Gomeza. Ekwadorczyk przyjechał do Paryża w znakomitej formie i niespodziewanie dotarł do finału Roland Garros, a w nim pokonał samego Andre Agassiego. W eliminacjach do tegorocznej edycji walczy jego syn Emilio. 28-latek, celujący w debiut w turnieju głównym imprezy wielkoszlemowej, pokonał Thiago Seybotha Wilda. 

Emilio Gomez sklasyfikowany jest aktualnie na 155. miejscu w rankingu ATP i daleko mu do rezultatów, jakie osiągał jego ojciec. Nie każdego jednak stać na wygrywanie największych imprez. Dla Emilio spełnieniem marzeń byłby zapewne sam występ w turnieju głównym. Do tej pory siedem razy brał udział w wielkoszlemowych eliminacjach, ale zawsze ktoś stawał mu na drodze do szczęścia.

Teraz może być inaczej. Syn mistrza sprzed 30 lat pokonał w pierwszej rundzie eliminacji 6:3, 6:2 rozstawionego z numerem jeden Thago Seybotha Wilda. Rozstawienia w kwalifikacjach mają drugorzędne znaczenie, jednak to wcale nie umniejsza sukcesu Ekwadorczyka. 20-letni Seyboth Wild wygrał w tym roku już jeden turniej głównego cyklu i jest zaliczany do najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia.

Kolejnym rywalem Gomeza będzie Słowak Filip Horansky. Do awansu do turnieju głównego potrzeba trzech zwycięstw.

W pierwszej rundy kwalifikacji doszło też do starcia Marco Cecchinato z Ernestsem Gulbisem. To dwaj zawodnicy, którzy w przeszłości grali w półfinale Roland Garros – Włoch w 2018 roku, Łotysz cztery lata wcześniej. Można było się spodziewać, że w pojedynku będzie roiło się od skrótów, gdyż obaj zawodnicy bardzo lubią korzystać z tego zagrania, jednak wcale nie było ich tak dużo. O sukcesie Cecchinato zadecydowała większa staranność i umiejętność skoncentrowania się w najważniejszych momentach, podczas gdy rywal zdawał się być myślami poza kortem. Włoch wygrał 6:3, 7:5. W drugiej rundzie zmierzy się z Constantem Lestienne’em z Francji.

W kwalifikacjach kobiet również nie brakowało ciekawych starć. Wiera Zwonariowa w pojedynku reprezentantek Rosji w Pucharze Federacji pokonała 6:1, 6:2 trzynaście lat młodszą Natalię Wichlancewą. Przypomnijmy, że starsza z Rosjanek to świeżo upieczona mistrzyni US Open w grze podwójnej. Wygrała ten turniej po 14 latach od pierwszego triumfu. W Roland Garros zawsze wiodło się jej gorzej. Zarówno w singlu, jak i deblu najdalej docierała do ćwierćfinału.

Nadzwyczajny mecz rozegrały też Austriaczka Barbara Haas i Ukrainka Daria Snigur. Tenisistka z Austrii prowadziła już 6:0, 5:0 i 40:30, ale popełniła przy piłce meczowej podwójny błąd serwisowy i doszło do zwrotu akcji. Wpadła w tarapaty i zabrała swoich kibiców w podroż z nieba do piekła i z powrotem. Wszystko skończyło się bowiem dla niej dobrze. Haas wygrała 6:0, 5:7, 7:5.