Roland Garros. To już dziś. Iga Świątek gra o wielkoszlemowy finał

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia pierwszego pojedynku półfinałowego Roland Garros. Naprzeciwko siebie staną Iga Świątek i Nadia Podoroska, Argentynka o ukraińskich korzeniach. Ostatnią polską zawodniczką, rywalizującą o taką stawkę, była w 2016 roku Agnieszka Radwańska. 

To mecz, jakiego nikt w Paryżu się nie spodziewał, a już na pewno nie na tym etapie. Iga Świątek, która w sześciu pierwszych występach wielkoszlemowych dotarła najdalej do 1/8 finału, zagra z Nadią Podoroską, debiutującą w Roland Garros. Po raz pierwszy w Erze Open zdarzyło się, że tenisistka z kwalifikacji dotarła na paryskich kortach do najlepszej czwórki. Podoroska na pewno jednak nie chce wybudzać się z pięknego snu i zrobi wszystko, żeby zagrać w finale. Polscy kibice wierzą jednak, że pojedynek ze Świątek zepnie klamrą jej piękną przygodę. W pierwszej rundzie kwalifikacji Podoroska pokonała bowiem Magdalenę Fręch. Możliwe więc, że jej pierwszą i ostatnią przeciwniczką w turnieju będą biało-czerwone.

Jej topspinowe forhendy i bekhendy wzdłuż linii to potężne bronie, ale przecież Świątek ma również swoje argumenty. Przede wszystkim potężną siłę uderzeń. Można odnieść wrażenie, że w tym aspekcie nie ustępuje nawet mężczyznom. To pozwala dyktować jej warunki na korcie. Wspomniał o tym w rozmowie z nami Kacper Żuk, aktualny mistrz Polski. – Tylko od niej zależy, jak wygląda sytuacja na korcie. Jeśli gra swoją grę, i to też pokazał mecz z Halep, rywalki nie mają nic do powiedzenia. Półfinał z Nadią Podoroską nie będzie łatwy, ponieważ wyjdzie na ten mecz w roli faworytki (…) Ćwierćfinał pokazał, że jest w stanie udźwignąć tę presję. Myślę, że w półfinale też wygra – ocenił Żuk.

Świątek gratulowali już czołowi polscy politycy i sportowcy, a także zagraniczne gwiazdy tenisa. Na pewno 19-latka odczuwa duży wzrost zainteresowania własną osobą, ale kiedyś to musiało nastąpić. Nie można przecież odnosić olbrzymich sukcesów (a takim jest już sama obecność w półfinale) i pozostawać niezauważonym. O odpowiednio przygotowanie mentalne zawodniczki dba Daria Abramowicz. Słowa pochwały należą się również Piotrowi Sierzputowskiemu, odpowiedzialnemu za stricte tenisowe przygotowanie Świątek do rywalizacji. Awans Polki do półfinału, to również ich bardzo duże osiągnięcie.

Po raz szósty w Erze Open (od 1968 roku) zawodniczka z Polski stanie przed szansą na awans do finału imprezy wielkoszlemowej. Pierwsze pięć miała Agnieszka Radwańska w latach 2012-2016. Wykorzystała jedną z nich, już pierwszą. W Wimbledonie 2012 pokonała 6:3, 6:4 Angelique Kerber, a później dzielnie, choć nieskutecznie walczyła o mistrzowski tytuł z Sereną Williams. Ostatni wielkoszlemowy półfinał Radwańskiej przypada natomiast na styczeń 2016 roku. Wówczas przegrała w Australian Open 0:6, 4:6 z Sereną Williams. Od tego meczu minęło 1716 dni.

Dużo czasu, nawet bardzo dużo. W tym okresie nie było jednak ani jednego tak ważnego pojedynku dla polskiego tenisa jak ten dzisiejszy. Iga Świątek postara się awansować do finału wielkoszlemowego. Jeśli jej się to uda, będzie trzecią Polką, po Agnieszce Radwańskiej i Jadwidze Jędrzejowskiej, która zagra w finale w jednej z czterech najważniejszych imprez. Jeśli się nie uda, wciąż będzie miała przed sobą prawie całą zawodową karierę. – Nawet jeśli nie teraz, kiedyś na pewno wygra szlema. Z taką grą nie widzę innej możliwości – przekonuje wspomniany wcześniej Żuk.

Mecz Świątek z Podoroską rozpocznie się o godzinie 15 polskiego czasu. Będzie można go obejrzeć zarówno w telewizji Eurosport, jak i TVN. Pomeczową relację znajdziecie natomiast od razu na naszym portalu.