Serena Williams wygrywa kolejny mecz!

/ Adam Romer , źródło: Własne, foto: AFP

W kolejny swoim występie na Flushing Meadows niebywałego dokonała Serena Williams. Wyrzuciła z turnieju rozstawioną z numerem 2 Anett Kontaveit i gra dalej.

Kobietom nie wypada przypominać ich wieku, jednak przy Amerykance najczęściej podawanymi ostatnio liczbami były 41 i 23. Dlaczego? Bo Serena za 26 dni kończy 41 lat, a w trwającej od prawie 27 lat zawodowej karierze wygrała już 23 turnieje Wielkiego Szlema.

Jak zapowiedziała w najnowszym wydaniu magazynu „Vouge” do Nowego Jorku przyjechała pożegnać się przed nowym etapem swojej zawodowej drogi. Tylko wygląda na to, że to pożegnanie się nieco przeciąga i ku radości tysięcy kibiców Sereny będziemy mieli kolejne jego odsłony.

Amerykanka nie pożegnała się w pierwszej rundzie, gdzie pokonała w dwóch setach Dankę Kovinić i nie zrobiła tego w rundzie drugiej, gdzie za rywalkę dostała Anett Kontaveit, aktualną wiceliderkę rankingu WTA.

Mecz na wypełnionym po brzegi Arthur Ashe Stadium szarpał emocjami nie tylko widzów na trybunach, ale także milionów fanów Amerykanki prze telewizorami czy komputerami. Estonka, choć ostatnio nie narzekająca na zbyt dobre występy, była faworytką tego spotkania. Tymczasem wielka mistrzyni zagrała nieporównywalnie lepiej niż w pozostałych pięciu tegorocznych meczach (miała bilans 2-3) i nie pozwoliła zdominować się młodszej o 15 lat rywalce.

Serena mimo chwilowej nerwowości (prowadziła 5:4 i serwowała) wygrała pierwszego seta w tiebreaku, a nowojorska publiczność była zachwycona. Amerykanka odpowiadała na ostre, kątowe zagrania Kontaveit nie mnie groźnie.

Gdy w drugiej partii rywalka szybko wyszła na prowadzenie 3:0 z podwójnym przełamaniem, losy seta nr 2 wydawały się przesądzone. Serena walczyła jednak do końca i choć seta ostatecznie wygrała Estonka, to nie bez walki.

Gdy wydawało się, że to starsza z tenisistek powinna mieć kłopot w trzeciej partii – panie grały już ponad półtorej godziny – to Serena pierwsza przełamała przeciwniczkę i wyszła na prowadzenie 2:0. Potem nastąpiła wymiana ciosów i kolejne dwa przełamania. Pierwsze dało nadzieję Estonce, by po chwili znów jej odebrać.

W kluczowym momencie trzeciej partii Serena nie byłaby sobą, gdyby nie, czując swoją szansę, rzuciła wszystkiego do ataku. Wygrała gema na 4:1 do zera, chwilę „odpoczęła” w kolejnym i odparła desperacki atak Kontaveit w następnym.

Niewykorzystana szansa na przełamanie powrotne, dobry serwis i zrobiło się 5:2. Ostatni gem był na tym tle już właściwie formalnością, bo mimo niezłych serwisów Estonki, to Williams wygrała kolejne cztery punkty.

Serena jest w trzeciej rundzie tegorocznego US Open i nie jest bez szans w kolejnym meczu. Tym razem, w piątek, zmierzy się z Ajlą Tomljanović, która pokonała Jewgienię Rodinę w trzech setach.

Amerykanie są zachwyceni i już spekulują jakie są szanse, by ich rodaczka w pożegnalnym występie powtórzyła historię ich rodaka – Pete Samprasa z 2002 roku, gdy niesamowity Amerykanin wygrał swój 14 wielkoszlemowy tytuł (ówczesny rekord) i… skończył karierę.

Czy tak się stanie trudno spekulować, bo choć Serena rozegrała dziś w Nowym Jorku zdecydowanie najlepsze spotkanie od ponad dwóch lat, to ciągle bardziej prawdopodobny zdaje się powtórka ze scenariusza napisanego przez Andre Agassiego w 2005 roku. Wtedy Amerykanin też się żegnał z kortami. Huczne uroczystości przygotowano na jego mecz z Marcosem Bagdathisem. Agassi tymczasem wygrał, by dwa dni później przegrać w trzeciej rundzie z Niemcem Benjaminem Beckerem. Teraz jednak nikt w Nowym Jorku nie dopuszcza takiej myśli, by najsłynniejsza tenisistka w historii, jak o niej mówią rodacy, pożegnała się w piątek. Zresztą patrząc na samą Serenę można uwierzyć, że i ona sama nabrała smaku na kolejne przełożenie pożegnania z kortami.

 


Wyniki

Wynik 2 rundy turnieju kobiet:

Serena Williams (USA, WC) – Anett Kontaveit (Estonia, 2) 7:6(4), 2:6, 6:2.