Skończyło się rumakowanie

/ Artur Rolak, źródło: własne, foto: AFP

Len, koordynator turniejowego transportu dla prasy w hotelu Millennium, zanim wydał kierowcy (a co tam – dodam, że jaguara) zgodę na odjazd, podszedł do jeszcze otwartego okna i zapytał pasażerów:

– No to jak? Roger czy Rafa?

Od dwóch tygodni, czyli od losowania turnieju głównego, znak zapytania powiększał się po każdej rundzie przybliżającej ich do 40. pojedynku w ogóle, 14. w Wielkim Szlemie i 4. na Wimbledonie. Awans Novaka Dźokovicia do półfinału nie budził chyba niczyich wątpliwości, a jeśli już, to Serb rozpraszał je jak sowieckie lotnictwo chmury nad Placem Czerwonym przed defiladą z okazji rocznicy rewolucji.

W tym roku na Wimbledonie rewolucji nie było, bo sety zgubione przez trzech tenorów można było do tej pory porachować na palcach jednej dłoni. Jedyne naprawdę szeroko otwarte pytanie dotyczyło ostatniego do półfinałowego kompletu. Jeśli spojrzeć na drabinkę, a potem podzielić ją na ćwiartki, to wyjdzie nam, że tenisiści rozpisani od numeru 33 do 64 rozegrali regularny turniej rangi najwyżej ATP World Tour 500, w którym nagrodą dla zwycięzcy nie były punkty i pieniądze, lecz tytuł „tego czwartego”.

Tym czwartym został Roberto Bautista-Agut. On też nie trwonił sił, bo przegrał dotąd tylko jedną partię – w ćwierćfinale z Guido Pellą, co naprawdę wyglądało na wypadek przy pracy lub najwyżej chwilę zagapienia. Mimo to chętnych do obsadzenia go w roli czarnego konia turnieju nie było. Z wątków hippicznych pozostanie tylko przypomnieć (lub zapamiętać, jeśli ktoś nie wiedział), że Bautista-Agut jest znanym hodowcą koni. Ma siedem wierzchowców i podobno naprawdę potrafi na nich dobrze jeździć.

Tenisistą, trzeba przyznać, też nie jest złym. Jeśli czegoś w jego karierze brakowało, to fajerwerków i wodotrysków. Dopiero w 25. starcie w turnieju Wielkiego Szlema – Australian Open 2019 – Hiszpan przebił się do ćwierćfinału. I jak lekkoatleta dobrze przygotowany do sezonu, w 27. podejściu został półfinalistą. Wypada zauważyć, że to gracz wyjątkowo solidny, bo od ponad pięciu lat nie dał się zrzucić z czołowej trzydziestki rankingu.

Dziś, mimo kilku miłych chwil w drugim secie, nie zdołał zdestabilizować obecnego układu sił i tak skończyło się jego rumakowanie.