Sobota: świetna gra Piter nie wystarczyła

/ Antoni Cichy , źródło: Korespondencja z Soboty, foto: powiatpoznanskiopen.pl

Katarzyna Piter rozegrała znakomite spotkanie, ale nie na tyle, by pokonać najwyżej rozstawioną w Sobocie Sesil Karantaczewą. Polka przegrała 2:6, 5:7.

Już po losowaniu tajemnicą nie było, że poznanianka będzie musiała wznieść się na wyżyny swoich możliwości, żeby awansować do drugiej rundy. Już w pierwszej trafiła na możliwie najtrudniejszą rywalkę w turniejowej drabince. I trudno Piter coś zarzucić, bo prezentowała się naprawdę znakomicie. Ale Bułgarka niestety też nie miała złego dnia.

Karantaczewa już w pierwszym gemie wysłała Polce sygnał, że czeka ją pojedynek z kategorii tych najtrudniejszych. Piter utrzymała podanie, ale musiała się sporo nabiegać, żeby nie stracić serwisu. Stało się to niestety w piątym gemie. Turniejowa „jedynka” przełamała faworytkę gospodarzy i od razu ją złamała. Wygrała też trzy następne gemy, zamykając seta przy podaniu na 6:2.

Zapoczątkowaną w końcówce pierwszego seta serię finalista ubiegłorocznego turnieju w Sobocie kontynuowała w drugim. Po dwóch przełamaniach prowadziła już 3:0. I nie wynikało to ze słabej postawy Piter. Ganiana przez rywalkę po obu narożnikach po prostu nie była w stanie kończyć piłek. Robiła to za to Karantaczewa. Ale i jej przytrafił się moment słabości. Miała już piłkę na 4:0.

Poznanianka jakby wiedziała, że to ostatni dzwonek, by jeszcze coś zdziałać w tym spotkaniu. Zdołała jeszcze doprowadzić do przełamania w czwartym gemie. Turniejowa „jedynka” zaczęła się częściej mylić. Nie pomogła jej nawet zmiana rakiety. A Piter w piękny sposób kończyła długie wymiany z głębi kortu. Czasem podeszła do siatki, czasem posłała winnera, a czasem piłkę w aut wyrzucała Bułgarka. Wystarczyły cztery gemy, żeby z 0:3 zrobiło się 4:3 dla poznanianki.

Niestety, pogoń zakończyła się podobnie jak w przypadku innej Polki – Magdaleny Fręch. Nie było nawet tie breaka. Przy stanie 5:5 i podaniu Piter Karantaczewa wypracowała sobie break pointa. Nasza reprezentantka tym razem nie uciekła spod noża. Akurat w tym momencie, prawdopodobnie kluczowym dla losów całego pojedynku, popełniła jeden z dwóch podwójnych błędów serwisowych. Takiego prezentu przeciwniczka nie zmarnowała i pewnie utrzymała podanie, kończąc mecz.

Piter nie miała sobie po spotkaniu wiele do zarzucenia. – Zagrałam bardzo dobrze, ale to nie wystarczyło – powiedziała. Każdy kto oglądał spotkanie, z ręką na sercu może jej przytaknąć. I trzymać kciuki za jej występy w deblu w parze z Barborą Krejcikovą.

 
 
 

Wyniki

I runda singla:
Sesil Karantaczewa (Bułgaria, 1) – Katarzyna Piter (Polska) 6:2, 7:5