Forbet

Stambuł: zapowiedź czwartego dnia

/ Krzysztof Domaradzki, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Agnieszka Radwańska zmierzy się dziś z Sarą Errani w pojedynku, którego stawką jest awans do półfinału turnieju WTA Championships. Obie zawodniczki stoją przed życiową szansą.

Agnieszka Radwańska (Polska, 4) – Sara Errani (Włochy, 7)

Krakowianka wydaje się zdecydowaną faworytką piątkowego starcia, które dla obu tenisistek będzie jednym z najważniejszych meczów w karierze – żadna bowiem w najlepszej czwórce turnieju Masters jeszcze nie była. Wszystkie znaki na niebie i Ziemi podpowiadają, że wygrać powinna Radwańska. Za Polką przemawia i ranking, i bilans bezpośrednich starć z Włoszką (krakowianka wygrała 5 z 6 pojedynków, z czego 4 ostatnie bez straty seta), i specyfika nawierzchni, na której zawodniczki rywalizują w Stambule. Wątpliwość budzi tylko fakt, że specjalizująca się w grze na mączce Errani ma za sobą bezapelacyjnie najlepszy sezon w karierze, w trakcie którego zdążyła pokusić się o nie jedną niespodziankę. Wczoraj także Włoszka skazywana była na pożarcie, a jednak zdołała pokonać Samathę Stosur, wygrywając ostatniego seta do zera.

Pojedynek Radwańskiej z Errani będzie drugim meczem dnia w Stambule – na początek na kort wyjdą Maria Szarapowa i Samantha Stosur. Nie ulega jednak wątpliwości, że to na pojedynek Polki z Włoszką wszyscy kibice w kraju nad Wisłą czekają z niecierpliwością. Zwyciężczyni tej konfrontacji znajdzie się w najlepszej czwórce turnieju.

Maria Szarapowa (Rosja, 2) – Samantha Stosur (Australia, 9)

Rosjanka awans do półfinału zawodów wywalczyła już w środę, kiedy to po epickim boju rozprawiła się z Radwańską. Australijka do rywalizacji włączyła się dopiero wczoraj, zastępując kontuzjowaną Petrę Kvitovą, ale zaprezentowała się bardzo słabo – zamieniła swój występ z Errani w festiwal błędów i zasłużenie przegrała. Dzisiaj, w 13. konfrontacji obu tenisistek, zdecydowaną faworytką jest Szarapowa, która nie tylko znajduje się w znacznie lepszej dyspozycji niż Stosur, ale i ma z Australijką znakomity bilans bezpośrednich meczów (Rosjanka wygrała 10 z 12 potyczek). Niedawno jednak, w ćwierćfinale turnieju w Tokio, górą była Australijka, więc Rosjanka ma dodatkową motywację, by odgryźć się przeciwniczce, która już nie ma szans na awans do najlepszej czwórki turnieju.

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 1) – Na Li (Chiny, 8)

Nie potrzeba jasnowidza, żeby przewidzieć, iż starcie Białorusinki z Chinką będzie prawdziwą jatką, pełną niezwykle silnych uderzeń i walki. Oczywiście pod warunkiem, że Li nie będzie popełniała błędów i dostosuje się do tempa narzuconego przez Azarenkę. Jest to jednak wielce prawdopodobne, ponieważ dotychczasowe mecze obu tenisistek były w większości bardzo wyrównane (obie wygrały po 4 spotkania). Kwestia awansu z Grupy Czerwonej wydaje się zatem sprawą otwartą.

Faworytką z pewnością jest liderka światowego rankingu, choć na jej niekorzyść przemawia fakt, iż ma za sobą 2 trudne dni rywalizacji – najpierw stoczyła rewelacyjny, ponad trzygodzinny bój z Angelique Kerber, potem przegrała po dwóch zaciętych setach z Sereną Williams. Li grała krócej i więcej odpoczywała, ale także nie miała okazji, żeby pokazać pełen wachlarz swoich możliwości. Dzisiaj będzie musiała to zrobić, jeżeli myśli o sprawieniu niespodzianki.