Forbet

Stanford: amerykański finał

/ Tomasz Krasoń, źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

Serena Williams i Coco Vandeweghe powalczą o tytuł w turnieju WTA w Stanford. To pierwszy amerykański finał imprezy zawodowego cyklu od 2009 roku, kiedy to doszło do pojedynku sióstr Williams na zakończenie mistrzostw WTA w Doha.

Jako pierwsza do finału awansowała Coco Vandewghe. 20-letnia Amerykanka bez wątpienia rozgrywa w tym tygodniu turniej życia, choć dostała się do niego kuchennymi drzwiami. W finałowej fazie eliminacji przegrała bowiem z Noppawan Lertcheewakarn, ale zakwalifikowała się jako lucky loser. W turnieju głównym mieszkająca w Kansas Vandeweghe pokonała Urszulę Radwańską. Zwycięstwo nad Polką dało jej miejsce w pierwszym w karierze półfinale turnieju WTA.

Vandeweghe doskonale poradziła sobie z presją i pokonała 6:2, 3:6, 6:2 wyżej notowaną Yaninę Wickmayer. W znacznym stopniu pomogło jej wspaniałe pierwsze podanie. Amerykanka zaserwowała bowiem 12 asów i wygrała 86 procent punktów po „jedynce”. Dzięki temu tylko raz dała się przełamać, a sama odebrała podanie Belgijce czterokrotnie.

Wygrałam wiele punktów po pierwszym serwisie. Był on kluczowy, ale muszę poprawić jego celność – mówiła Vandewghe, która umieściła w korcie 47 procent pierwszych podań. – Jestem naprawdę podekscytowana awansem do finału – to spełnienie marzeń – wyznała szczęśliwa 20-latka. – Mam nadzieję, że dobry znak przed resztą lata. Jako Amerykanka chciałabym dobrze zaprezentować się na kortach twardych i w US Open.

Dzięki zdobyciu w Stanford 320 punktów Vandewghe zapewni sobie powrót do czołowej setki ranking WTA. Zagwarantuje jej to udział w US Open bez eliminacji ani dzikiej karty. Amerykanka jest także pierwszą szczęśliwą przegraną w finale turnieju WTA od 2005 roku. Jako ostatnia tej sztuki dokonała Melinda Czink w Canberze.

Zdecydowaną faworytką finału będzie jednak Serena Williams. Mistrzyni Wimbledonu rozgromiła Soranę Cirsteę 6:1, 6:2, ale i tak nie była zadowolona ze swojego występu. – Myślę, że obie dzisiaj rozczarowałyśmy, ponieważ mamy w swoim repertuarze potężne serwisy, których dzisiaj, z niewiadomych przyczyn, nie byłyśmy w stanie zaprezentować – mówiła Williams. – Cieszę się jednak z awansu do finału drugi rok z rzędu. Mam punkty do obrony i to naprawdę mnie motywuje.

Motywacją dla Sereny może być również możliwość wyrównania wyniku swojej starszej siostry Venus pod względem ilości wygranych turniejów WTA. Zwycięstwa w niedzielnym finale byłoby dla Williams 43. triumfem w karierze.
 


Wyniki

Półfinały singla:
Serena Williams (USA, 1) – Sorana Cirstea (Rumunia, 9) 6:1, 6:2
Coco Vandeveghe (USA, LL) – Yanina Wickmayer (Belgia, 5) 6:2, 3:6, 6:2