Stany Zjednoczone bez reprezentantki w WTA Finals

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Pierwszy raz od 2011 roku żadna z reprezentantek Stanów Zjednoczonych nie zakwalifikowała się do Turnieju Mistrzyń. O kiepskim sezonie mogą też mówić Rosjanki. Żadna z nich nie zdobyła tytułu w 2019 roku.

Czy można mówić o kryzysie amerykańskich tenisistek? To raczej zbyt odważna teza, gdyż Amerykanki odnoszą sukcesy, pojawiają się młode zdolne, jak choćby Cori Gauff, no i oczywiście jest Serena Williams, która osiąga finały wielkoszlemowe i plasuje się w czołówce rankingu.

Jednak właśnie ze względu na mnogość amerykańskich zawodniczek, dziwi fakt, że żadna z nich nie zakwalifikowała się do WTA Finals. Najbliżej była młodsza z sióstr Williams, ale na ostatniej prostej wyprzedziła ją Belinda Bencic. W ubiegłym roku w finale Turnieju Mistrzyń była Sloane Stephens, ale tym razem mistrzyni US Open 2017 nie powtórzy tego sukcesu.

Od 2012 roku przynajmniej jedna Amerykanka kwalifikowała się do najlepszej „ósemki” sezonu. Jedynie w sezonie 2015 roku żadna przedstawicielka USA nie zagrała w WTA Finals, gdyż Serena Williams wycofała się z rywalizacji.

O ile o sytuację Amerykanek w kobiecym tenisie nie ma się, co martwić, o tyle w przypadku Rosjanek można mówić o kryzysie. W Top 20 nie ma żadnej reprezentantki Rosji, a pierwszą rakietą tego kraju jest dopiero 30. na liście Anastasija Pawluczenkowa. I to nie jest jedyna oznaka problemów Federacji Rosyjskiej, bowiem w 2019 roku żadna Rosjanka nie zdobyła tytułu w cyklu WTA Tour. Co więcej, ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2001 roku. Dla porównania w ubiegłym sezonie przypadły im cztery trofea, a dwa lata temu siedem.