Steve Darcis schodzi z tenisowej sceny

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Dzisiejszy mecz w ramach kwalifikacji do Australian Open był dla Steve’a Darcia ostatnim w zawodowym tenisie. Liczył, że pożegna się w turnieju głównym w Melbourne Park, jednak już Elliot Benchetrit okazał się nie do przejścia. Kariera Belga nie była usłana różami, głównie przez kontuzje, jednak kilka bardzo cennych sukcesów zapisał na swoim koncie. Bowiem nie każdy ma na rozkładzie Rafaela Nadala.

Pewne było, że Steve Darcis zakończy karierę podczas Australian Open. Jednak nie spodziewaliśmy się, że nastąpi to przed 20. stycznia, kiedy wystartuje turniej główny. Tymczasem już w pierwszej rundzie kwalifikacji po dwudniowym meczu Belg przegrał i ostatni raz na korcie usłyszał gem, set i mecz. Jego rywalem był Francuz Elliot Benchetrit. Pojedynek wystartował w środę z opóźnieniem przed smog, później został przerwany przez opady deszczu. Darcis prowadził 4-2. Dziś, po wznowieniu miał nawet piłki setowe, ale ich nie wykorzystał. Przegrał seta. W drugim także miał zapas przełamania i znów bez efektu końcowego. Po godzinie i czterdziestu pięciu minutach łącznej walki Francuz znalazł się w drugiej rundzie, a Belg ostatni raz w karierze opuścił kort.

Steve Darcis urodził się 13 marca 1984 roku w Liege. Pasją do tenisa zaraził go ojciec – Alain. Młody Steve dominował w kategoriach młodzieżowych i wkrótce został uznany za jeden z największych belgijskich talentów. Jego przełom na najwyższym poziomie nastąpił latem 2007 roku, kiedy 23-letni Darcis jako kwalifikant bardzo niespodziewanie wygrał turniej ATP w holenderskim mieście Amersfoort. Dwa miesiące później zakwalifikował się także do US Open, swojego pierwszego turnieju wielkoszlemowego w seniorskiej karierze. W 2008 roku wygrał drugi i ostatni tytuł w Memphis na twardej nawierzchni. Wówczas został najlepszym Belgiem w rankingu ATP. Brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie oraz Londynie.

Często nazywany był „Mister Davis Cup”, bowiem szczególnie wyróżniał się w pracy zespołowej z drużyną Belgii w rozgrywkach Pucharu Davisa. Dwukrotnie z Davidem Goffinem doprowadził kadrę do finału tych rozgrywek w 2015 i 2017 roku.

Zapewne jednym z największych wspomnień Darcisa będzie Wimbledon 2013. Wówczas w pierwszej rudzie pokonał Rafaela Nadala 7:6(4), 7:6(8), 6:4. Był w genialnej formie, ale na mecz drugiej fazy z Łukaszem Kubotem już nie wyszedł z powodu kontuzji barku. Dla Polaków może to i lepiej, bo mieliśmy szansę oglądać wspaniały ćwierćfinał Kubot z Janowiczem. Belg pokonał także podczas przygody m.in. Dominica Thiema, Alexandra Zverva czy naszego Janowicza.

Darcis kończy karierę będą na 176. miejscu w rankingu ATP. Jego „życiówka” to 38. pozycja, na której znalazł się 22 maja 2017 roku.

Kariera Belga mocno hamowała przez kontuzje. Od 2009 roku często wypadła z Top 100 bowiem musiał opuszczać wiele turniejów. Bark i przewlekła kontuzja łokcia to główne problemy. Ale były także mniejsze urazy, które mu mocno przeszkadzały.

To nie była wymarzona przygoda tenisisty z Liege. Jednak jak widać potrafił zgarnąć dwa tytułu rangi ATP Word Tour, grał w finałach Pucharu Davisa, wystąpił na Olimpiadzie czy pokonał Rafaela Nadala. To spore sukcesy skromnego Belga. Kto wie, co by było gdyby nie tak duża liczba kontuzji. Teraz życzymy Darcisowi aby odnalazł się po zakończeniu profesjonalnej kariery. I robił to co lubi. Dzięki Steve!