Świątek: chciałam być tą stroną, która zaatakuje jako pierwsza

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju Adelaide International pokonała Wiktorię Azarenkę. Po meczu Polka była bardzo zadowolona z tego, że dzięki dobrze zrealizowanej taktyce udało jej się pokonać tak utytułowaną tenisistkę jak Białorusinka. 

Zwycięstwo nad tak doświadczoną tenisistką to dla mnie wciąż coś nowego – przyznała po meczu 20-latka z Raszyna. – To był mój trzeci mecz, w którym potrafiłam pokazać nad czym pracowałam w sezonie przygotowawczym. Bardzo się z tego cieszę, bo w zeszłym roku miałam z tym problem. Bardzo dobrze wyglądałam na treningach, ale po meczach miałam wrażenie, że mogłam zagrać lepiej. Teraz jest inaczej. Wszystko idzie po mojej myśli i z tego się cieszę. 

Na konferencji prasowej mistrzyni Roland Garros z 2020 roku wyjaśniła, że kluczem do zwycięstwa było przejmowanie inicjatywy od pierwszej piłki, gdy tylko była do tego okazja. – Moja taktyka była taka sama jak w poprzednim meczu. Chciałam być tą stroną, która pierwsza zaatakuje. Chciałam jako pierwsza wypracować sobie okazję do wejścia w przód. Myślę, że pod tym względem spisałam się naprawdę nieźle. Chociaż w drugim secie czułam, że trochę za bardzo się cofam i to był błąd. Ona od razu to wykorzystała. Tak samo było w zeszłym roku w Australian Open, gdy grałam z Simoną Halep. Ona także potrafiła wykorzystać każdą szansę, żeby wrócić do meczu. Wiedziałam, że na początku trzeciego seta muszę wrócić do gry, którą prezentowałam w pierwszej partii. Myślę, że mecz pod tym względem był prosty. Liczyło się to, która z nas pierwsza zaatakuje i będzie mieć więcej czasu, żeby pójść do przodu – zakończyła Świątek.