Świątek: gdy jestem agresywna, wszystko jest dużo prostsze

/ Anna Niemiec , źródło: ausopen.com, foto: AFP

Iga Świątek w pierwszej rundzie Australian Open pewnie pokonała Harriet Dart. Po meczu Polka zdradziła, że współpraca z Tomaszem Wiktorowskim jak na razie układa się bardzo dobrze i przynosi już pierwsze pozytywne efekty na korcie. 

Wtorkowe spotkanie lepiej rozpoczęła Brytyjka, która w pierwszym secie odskoczyła na 3:1. Mistrzyni Roland Garros z 2020 szybko opanowała jednak sytuację na korcie. Od tego momentu wygrała jedenaście gemów z rzędu i w imponującym stylu awansowała do drugiej rundy turnieju. – Pierwsze gemy z pewnością było dla mnie trudne – przyznała na konferencji prasowej turniejowa „siódemka”. – Straciłam podanie, gdy serwowałam pod słońce. Jestem jednak zadowolona, że wykazałam się cierpliwością i złapałam odpowiedni rytm w trakcie meczu. 

Świątek w przerwie miedzy sezonami rozpoczęła współpracę z Tomaszem Wiktorowskim. Jest jeszcze za wcześnie, żeby oceniać rezultaty wspólnych treningów, ale pierwsza rakieta Polski uważa, że wszystko idzie w dobrym kierunku. – Cieszę się, że Tomek nie zmienił zbyt wielu rzeczy na początku, tylko kontynuował to, co już zaczęliśmy. Zbyt wiele zmian potrafi wprowadzić zamieszanie – wyjaśniła polska tenisistka. – Pracujemy nad moimi mocnymi stronami. To na pewno doda mi pewności siebie, dzięki czemu będę mogła być aktywniejsza na korcie. Pracowaliśmy dużo na różnymi wariantami agresywnej gry, ale nie mieliśmy jeszcze czasu, żeby popracować nad wszystkim, nad czym byśmy chcieli np. wolejem czy slajsem. Na pewno jest wiele do poprawy, ale cieszę się, że koncentrujemy się na moich mocnych stronach. Chcemy uprościć pewne rzeczy. W zeszłym roku trochę za bardzo analizowałam to, co się działo na korcie. Tenis czasem polega na tym, żeby uderzyć piłkę jak najszybciej się da, tam gdzie nie ma przeciwnika, a ja w zeszłym roku czasem o tym zapominałam i niepotrzebnie komplikowałam sprawy. Gdy jestem agresywna, nie muszę tyle myśleć o tym, co zrobię w wymianie. Pod tym względem wszystko jest dużo prostsze – wyjaśniła 20-latka z Raszyna. 

Pomimo młodego wieku Iga Światek uważa, że nabrała już doświadczenia, jeśli chodzi o rywalizację w imprezach wielkoszlemowych – Występy w juniorskich wielkich szlemach na pewno dużo mi dały. To już trzeci rok, kiedy gram w seniorach. Nigdy nie było też tak, że przegrywałam w pierwszej rundzie, zawsze grałam tu sporo spotkań, więc mam już pewne doświadczenie. Może nie aż tak duże jak na przykład Sam Stosur, ale czegoś się już nauczyłam – zapewniła Polka, która bardzo się ucieszyła, gdy dowiedziała się, że Australijka wygrała mecz pierwszej rundy. – Często trenujemy razem z Sam. Ostatnio udało mi się nawet wygrać z nią wolejową gierkę na treningu, z czego jestem bardzo zadowolona. Ona jest wspaniała. Po tylu latach, cały czas widać, że czerpie radość z gry. Ona jest naprawdę inspirującą – zakończyła pierwsza rakieta Polski.