Świątek: przyszedł czas na świętowanie

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek w finale Miami Open nie dała szans Naomi Osace i jako czwarta tenisistka w historii zdobyła „Sunshine Double”. Polka przyznała, że kilka lat temu nie przypuszczała, że do dołączy do tak elitarnego grona i teraz potrzebuje czasu, żeby nacieszyć się ostatnimi sukcesami.

–  Czuję się bardzo usatysfakcjonowana, spełniona i dumna z siebie – powiedziała na konferencji 20-latka z Raszyna. – To jest moment na świętowanie, bo nie wiem jak długo ta seria jeszcze potrwa.

Świątek w sobotę została czwartą tenisistką w historii, której udało się wygrać imprezy w Indian Wells i Miami w jednym sezonie. Wcześniej dokonały tego Steffi Graf, Kim Clijsters i Wiktoria Azarenka. – Jestem zaszczycona, że znalazłam się w gronie tych zawodniczek. Kilka lat temu nawet o tym nie śniłam. Wiedziałam, że nie będzie łatwo rozegrać takie dwa wielkie turnieje z rzędu. W końcu zdałam sobie sprawę, że każda runda to po prostu kolejny mecz i krok po kroku szłam dalej.

Pierwsza rakieta Polski wygrała siedemnaście meczów z rzędu i jako pierwsza tenisistka w historii wygrała pierwsze trzy turnieje rangi WTA1000 w sezonie. – Nauczyłam się bardzo dużo o sobie. Wiem, że nie muszę czuć się na 100% w każdym punkcie, żeby wygrywać mecze przeciwko wspaniałym zawodniczkom. Mogę sobie trochę bardziej zaufać. Ta seria na pewno doda mi pewności siebie. 

W finale podopieczna Tomasza Wiktorowskiego pokonała swoją przyjaciółkę i jedną z największych gwiazd kobiecego sportu, Naomi Osakę.– Granie przeciwko Naomi w finale było ekscytujące. Wiedziałam, że świat będzie patrzył, bo to naprawdę był ciekawy mecz do oglądania. Chciałam zagrać jak najlepiej, żeby kibice byli zadowoleni. Z drugiej strony to, że zagrałam tak dobrze przeciwko takiej rywalce, samo w sobie jest satysfakcjonujące – zakończyła Iga Świątek.