Szanghaj. Faworyci poznali swoich pierwszych rywali

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Eastnews

Czwartkowa rywalizacja w Szanghaju wyłoniła przeciwników dla rozstawionych tenisistów. Arthur Cazaux zwyciężył w trzysetowym maratonie, Benjamin Bonzi przełamał serwis Reilly’ego Opelki. Reprezentanci gospodarzy ze zmiennym szczęściem. 

Jednym z najbardziej widowiskowych pojedynków dnia było starcie Arthura Cazaux z Pedro Martinezem. Młody Francuz, były triumfator Next Gen Finals, potrzebował ponad trzech godzin, aby domknąć mecz. Ostatecznie o losach meczu zadecydowało przełamanie przy stanie 5:5 w trzecim secie. Cazaux zachował chłodną głowę i triumfował 6:3, 3:6, 7:5, potwierdzając, że potrafi grać na najwyższym poziomie pod presją.

Drugim bohaterem dnia z Francji był Benjamin Bonzi, który w pojedynku z Reillym Opelką musiał zmierzyć się z szybkim serwisem Amerykanina. Opelka, znany z tego, że potrafi „wyserwować” sobie spotkanie, posłał serię asów, ale to nie wystarczyło. Bonzi odpowiadał cierpliwością w wymianach i skutecznym returnem. W tie-breaku pierwszego seta wykazał się perfekcją, zwyciężając 7:2, a w drugiej partii jedno przełamanie wystarczyło do wygranej 6:4.

Na uwagę zasługuje Juncheng Shang. W starciu z Amerykaninem Aleksandarem Kovaceviciem zagrał odważnie, wspierany przez głośną chińską publiczność. Po trzech setach to właśnie 19-latek z Pekinu cieszył się z awansu, gdzie zagra z Khachanovem. Radość miejscowym kibicom dał również Yunchaokete Bu. 23-latek po niemal trzygodzinnej batalii pokonał Juana Manuela Cerundolo, zapewniając sobie awans do kolejnej rundy.

Chińska publiczność liczyła również na zwycięstwo Yi Zhou, ale Jesper de Jong nie dał się złamać. Po przegranym pierwszym secie w tie-breaku Holender odrodził się i w kolejnych partiach przejął kontrolę. W drugim secie dominował, wygrywając 6:2, a w decydującym tie-breaku wytrzymał presję, zwyciężając 7:3.

Na korcie pojawił się również Yibing Wu, który miał być nadzieją gospodarzy. Niestety, przy stanie 5:7 w meczu z Daliborem Svrciną musiał poddać spotkanie. Podobny los spotkał Hamada Medjedovicia. Serbski talent rozpoczął mecz z Arthurem Rinderknechem od wygrania pierwszego seta, ale musiał poddać spotkanie z powodu kontuzji.

Jenson Brooksby po bardzo dobrym występie w Tokio, wygrał z Jamesem Trotterem. Pierwszy set rozstrzygnął się w tie-breaku, gdzie Amerykanin grał odważnie i skutecznie, a w drugi dominował i zakończył go wynikiem 6:1.

 

Po pierwszej rundzie w Szanghaju do gry wchodzą najwięksi. Novak Dźjoković rozpocznie turniej od starcia z Marinem Cziliciem, Ben Shelton zmierzy się z Davidem Goffinem, a Taylor Fritz sprawdzi formę Fabiana Maroszana. Na kort wróci też Jannik Sinner, obrońca tytułu i jeden z głównych faworytów imprezy.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Arthur Cazaux (Francja) – Pedro Martinez (Hiszpania) 6:3, 3:6, 7:5

Benjamin Bonzi (Francja) – Reilly Opelka (Stany Zjednoczone) 7:6(2), 6:4

Juncheng Shang (Chiny) – Aleksandar Kovacević (Stany Zjednoczone) 6:4, 3:6, 6:3

Yunchaokete Bu (Chiny) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) 6:3, 6:7(5), 6:3

Jesper de Jong (Holandia) – Yi Zhou (Chiny) 6:7(1), 6:2, 7:6(3)

Dalibor Svrcina (Czechy) – Yibing Wu (Chiny) 7:5, krecz

Arthur Rinderknech (Francja) – Hamad Medjedović (Serbia) 6:7(3), 1:0, krecz

Jenson Brooksby (Stany Zjednoczone) – James Trotter (Japonia) 7:6(2), 6:1