Szef ATP zaprezentował plan ratowania sezonu 2020

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.ubitennis.net, foto: AFP

Andrea Gaudenzi

Przerwa od rozgrywek zawodowych tenisistów potrwa co najmniej do 13 lipca. Jednak władze światowego tenisa nie próżnują. Na wideokonferencji z dziennikarzami spotkał się szef ATP, który przedstawił plan działania na czas, gdy ustanie pandemia koronawirusa.

Gdy Andrea Gaudenzi obejmował w styczniu stery Association of Tennis Profesional, chyba nie spodziewał się, że w tak krótkim czasie przyjdzie mu stawić czoła takiemu problemowi, jakim jest wstrzymanie rozgrywek z powodu COVID-19. Jednak Włoch już wie, jak mają wyglądać rozgrywki, gdy już uda się je wznowić.

Wskutek panującej pandemii wiele turniejów, w tym Wimbledon, zostało odwołanych. Rozgrywki wstrzymano co najmniej do 13 lipca, ale czy uda się w tym terminie wrócić do rywalizacji, nie wiadomo. Szef ATP opracował już jednak plan na czas po koronawirusie.

Najbardziej optymistyczny wariant zakłada rozegranie amerykańskiej części sezonu letniego. Jej zwieńczeniem miałoby być US Open. Następnie tenisiści na cztery tygodnie przenieśliby się do Europy, aby rozegrać turnieje w Madrycie, Rzymie oraz paryskiego szlema. Kolejnym etapem rywalizacji byłyby imprezy w Pekinie i Szanghaju. Po nich nastąpiłaby końcówka sezonu podczas europejskich turniejów halowych zwieńczona ATP Finals w Londynie.

– Jeśli udałby się ten wariant, uratowalibyśmy 70-80 procent sezonu oraz aż siedem ,,tysięczników”. Odbyłyby się też trzy turnieje wielkoszlemowe, a także najważniejsze dla nas ATP Finals. W tej sytuacji wszyscy musielibyśmy być zadowoleni. Wtedy z kalendarza zniknęłyby jedynie turnieje w Indian Wells i Miami, których nie udałoby się już rozegrać do końca rozgrywek – mówił podczas spotkania z mediami Gaudenzi.

Jak przyznaje Włoch, brana jest też pod uwagę najgorsza opcja ze straconym latem na amerykańskich kortach i odwołanym US Open. Wtedy rozgrywki zostałyby przedłużone do grudnia.