Tokio 2020. Dżoković z pustymi rękoma. Kolejna porażka, a chwilę później rezygnacja

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković wróci z Tokio bez medalu! Serb nie podniósł się po sensacyjnej porażce w półfinale z Alexandrem Zverevm i uległ również Pablo Carreno w meczu o brązowy medal. Szansa była jeszcze w mikście, ale w tej konkurencji lider rankingu ATP nawet nie stanął do walki.

Ostatnia doba to koszmar Novaka Dżokovicia. Murowany faworyt do złota szedł przez turniejową drabinkę jak po swoje, aż nagle zatrzymał się, będąc trzy małe kroki od finału. Niesamowity zwrot akcji, który na pewno będzie wielokrotnie przypominany przez najbliższe lata, zapoczątkowała utrata podania przy prowadzeniu 6:1, 3:2 z Alexandrem Zverevem. Wówczas nikt nie mógł przypuszczać, jak ważny jest to moment. Na dobrą sprawę Dżoković cały czas miał wszystko pod kontrolą.

Serb się jednak pogubił w sposób niewytłumaczalny, zapewne zagadkowy nawet dla samego siebie. Dramatycznie obniżył loty i przegrał ze Zverem osiem gemów z rzędu, a niedługo później całe spotkanie. W tak nieoczywisty sposób stracił szansę na jedno z największych osiągnięć w historii tenisa – Złotego Wielkiego Szlema.

34-latek wciąż ma jeszcze szansę na Wielkiego Szlema, jednak wydarzenia z Tokio prawdopodobnie będą mieć ogromny wpływ na jego dalsze losy. Porażka w półfinale okazała się bowiem tylko preludium olimpijskiej katastrofy. Dzisiaj Serb mógł wywalczyć dwa brązowe medale, jednak zamiast tego wróci do ojczyzny z pustymi rękoma.

Najpierw przegrał mecz o brązowy medal w singlu. Nie był sobą i po blisko 3 godzinach rywalizacji  uległ 4:6, 7:6(6), 3:6 Pablo Carreno z Hiszpanii. Co ciekawe, Serb ani razu nie przełamał przeciwnika. Jedynego seta wygrał po tie-breaku, broniąc w nim piłki meczowej. Zdarzenie będące często zaczynem do rozpoczęcia szaleńczej pogoni i odrobienia strat, tym razem nie miało tak wielkiego znaczenia. Rozgrywający świetne zawody, przede wszystkim bardzo dobrze serwujący Pablo Carreno utrzymał nerwy na wodzy i doprowadził do pomyślnego zakończenia kilkadziesiąt minut później.

Tego samego nie można napisać o Dżokoviciu. Wściekłość giganta była tyleż zrozumiała, co za bardzo eksponowana na korcie. Rzut rakietą w trybuny nigdy nie powinien mieć miejsca, nawet jeśli kibice z oczywistych powodów na nich nie zasiadają.

Rozczarowany własną postawą Serb udał się po meczu do szatni, a niedługo później gruchnęła sensacyjna wiadomość. Dżoković i jego partnerka Nina Stojanović wycofali się z rywalizacji o brązowy medal w grze mieszanej. Brązowe medale zawisną zatem na szyjach Ashleigh Barty i Johna Peersa.

W sobotni poranek wyłoniono też brązowe medalistki w grze podwójnej kobiet. Zupełnie nieoczekiwanie zostały nimi Brazylijki Laura Pigossi i Luisa Stefani, które obroniły cztery piłki meczowe z rzędu i pokonały 4:6, 6:4, 11-9 Weronikę Kudermetową i Jelenę Wiesninę.

 


Wyniki

Mecze o brązowe medale:

Pablo Carreno Busta (Hiszpania, 6) – Novak Dżoković (Serbia, 1) 6:4, 6:7(6), 6:3
L. Pigossi, L. Stefani (Brazylia) – W. Kudermetowa, J. Wiesnina (Rosja) 4:6, 6:4, 11-9
A. Barty, J. Peers (Australia) – N. Stojanović, N. Dżoković (Serbia) walkower