Wilson

Tokio: Radwańska nie obroniła tytułu

/ Tomasz Krasoń, źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

Agnieszka Radwańska nie obroniła tytułu w Tokio. Po nerwowym, przebiegającym w zmiennym rytmie finale, musiała uznać wyższość Nadii Pietrowej. 30-letnia Rosjanka triumfowała 6:0, 1:6, 6:3.

W pierwszym secie Radwańska w ogóle nie istniała. Trudno nawet ocenić jej grę, gdyż praktycznie przez cały czas warunki gry dyktowała Pietrowa, o czym najlepiej świadczy bilans 15 kończących uderzeń do zaledwie 3 błędów. Polka miała szanse jedynie po trafionym pierwszym podaniu, które często zaskakiwało Rosjankę. Drugi serwis dał Isi tylko jeden punkt, a gemy Pietrowej cztery. Sytuacja diametralnie zmieniła się w drugim secie. Inicjatywę przejęła Radwańska i to ona seryjnie zdobywała gemy. 30-letnia Rosjanka zaczęła popełniać błędy, zwłaszcza z forhendu. Nasza tenisistka skrzętnie to wykorzystywała i zdołała wygrać 6:1. Warto podkreślić, że w ostatnim gemie Agnieszka zanotowała 3 asy i wygrywający serwis.

Decydująca odsłona była najbardziej wyrównana. Do stanu 3:3 panie szły gem za gem, bardzo dobrze serwując i oddając przy własnym podaniu tylko pojedyncze punkty. W siódmym gemie Pietrowa wyciągnęła do Radwańskiej pomocną dłoń, popełniając podwójny błąd, ale po chwili wyszła na 4:3, serwując asa. Prawdziwe kłopoty dopiero jednak Polkę czekały. W ósmym gemie Isia miała szansę na wyrównanie, ale… popełniła dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu. Przy break poincie Pietrowa zakończyła wymianę krosowym bekhendem, a Radwańska ciskała rakietą o kort. Zdawała sobie sprawę, jak wiele znaczy strata podanie w meczu z tak dobrze serwującą rywalką. Pietrowa nie dała szans na odrobienie straty i przy drugiej piłce mistrzowskiej zakończyła spotkanie.

Dla Nadii Pietrowej to dwunasty i zarazem najcenniejszy tytuł w karierze. Dotychczas mogła się poszczycić zwycięstwami chociażby w Doha, Berlinie, Charlseton i Stuttgarcie, ale miały one miejsce w najlepszym dla niej 2006 roku. Od tamtej pory nie osiągała już tak dobrych wyników. W Tokio również nie zaliczano jej nawet do szerokiego grona faworytek. Bliska odpadnięcia była już w ćwierćfinale, gdy przegrywała 3:6, 1:4 z Sarą Errani.

Radwańska natomiast wystąpiła w swoim czternastym finale w karierze. Dotychczas ma na koncie 10 tytułów, w tym 3 wywalczone w tym sezonie. Polka triumfowała w Dubaju, Miami i Brukseli. Ponadto wystąpiła w tym sezonie w finale Wimbledonu. W Toray Pan Pacific Open miała szansę po raz pierwszy w karierze obronić tytuł. Kolejna okazja już w najbliższym tygodniu w Pekinie.

Polka już raz grała z Nadią Pietrową w finale turnieju WTA. Przed 4 laty pokonała ją po dramatycznym pojedynku w Eastbourne. Jej łączny bilans pojedynków z doświadczoną Rosjanką to 3-2.

Pomimo że Radwańska obroniła „tylko” 620 z 900 wywalczonych przed rokiem punktów i tak zachowa 3. miejsce w rankingu WTA.
 


Wyniki

Finał singla:
Nadia Pietrowa (Rosja, 17) – Agnieszka Radwańska (Polska, 3) 6:0, 1:6, 6:3