Tokio: serwis dał finał Pietrowej

/ Tomasz Krasoń, źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

Zanim kortem centralnym w Tokio zawładnęła Agnieszka Radwańska, rozegrano na nim pierwszy półfinał Toray Pan Pacific Open. Niespodziewanie wygrała go Nadia Pietrowa, która dzięki świetnemu podaniu pokonała 6:4, 6:2 Samanthę Stosur i awansowała do największego finału w karierze.

Pietrowa zwycięstwo nad Stosur zawdzięcza głównie fantastycznemu serwisowi. 30-letnia Rosjanka od dawna słynie ze świetnego podania, ale w piątkowym półfinale czerpała z niego ponadprzeciętne profity – zanotowała aż 9 asów i po pierwszym serwisie straciła tylko 3 punkty. Nie przeszkodziła jej nawet słaba celność „jedynki”. Dobrze operowała również drugim podaniem i w konsekwencji ani razu nie dała się przełamać Australijce. Stosur miała trzy break pointy, ale nie wykorzystała żadnego z nich. 28-latka z Brisbane zazwyczaj również bardzo dobrze serwuje, ale tego dnia musiała uznać wyższość Rosjanki. Dała się przełamać trzy razy, przez co przegrała dość wyraźnie. 30-letnia Pietrowa zwyciężyła 6:4, 6:2.

Wczoraj Sam pokonała Marię Szarapową, która jest teraz jedną z najlepszych tenisistek, więc wiedziałam, że muszę dzisiaj dobrze zagrać – mówiła Pietrowa. – Mój serwis bardzo mi dzisiaj pomógł. Kiedy spokojnie go utrzymuję, mogę się skupić na walce o przełamanie. A że serwis Sam jest potężny, to było to dzisiaj bardzo ważne. Cieszę się, że wytrzymał psychicznie końcówkę tego meczy. Naprawdę jestem zadowolona z dzisiejszej gry – podsumowała Rosjanka.

Dla Nadii Pietrowej to zdecydowanie największy sukces nie tylko w tym sezonie, ale również od dobrych kilku lat. Po raz ostatni dochodziła do finałów imprez tak wysokiej kategorii w najlepszym w jej karierze 2006 roku. Wówczas pule nagród imprez w Charlseton, Berlinie i Moskwie opiewały jednak „tylko” na 1 milion 340 tysięcy dolarów, a nie ponad 2 miliony. Można więc powiedzieć, że żaden z 22 dotychczasowych finałów 18. w rankingu Rosjanki nie był tak prestiżowy jak Toray Pan Pacific Open.

Nie grałam w finale takiej imprezy od dłuższego czasu – przyznała Pietrowa. – To dla mnie naprawdę spore osiągnięcie. Zamierzam się tym cieszyć, zrelaksować i przygotować do jutrzejszego finału.

W Tokio Pietrowa pokonała już pięć rywalek. Po kolei wygrywała z Shuai Peng, Simoną Halep, Petrą Martić i Sarą Errani. Zwłaszcza zwycięstwo nad 7. w rankingu WTA Włoszką nie przyszło jej łatwo – przegrywała już bowiem 3:6, 1:4. Pokonując również Stosur, zaliczyła dwie wygrane nad tenisistkami czołowej dziesiątki w jednym turnieju. Po raz ostatni taka sztuka zdarzyła jej się w 2008 roku właśnie w Tokio. Nigdy jednak nie odniosła trzech takich zwycięstw. Dobrze to wróży Agnieszce Radwańskiej, która zmierzy się z Rosjanką w sobotnim finale. Ponadto Isia ma korzystny bilans spotkań z Pietrową (3-1) oraz lepszą statystykę finałów w zawodowych imprezach (10-3 wobec 11-11).
 


Wyniki

Półfinał singla:
Nadia Pietrowa (Rosja, 17) – Samantha Stosur (Australia, 8) 6:4, 6:2

Recman