Tokio. Spektakularny powrót Sheltona, Karacew zatrzymał rewelację gospodarzy

/ Artur Kobryn , źródło: własne, atptour.com, foto: AFP

Ben Shelton oraz Asłan Karacew rozstrzygną między sobą kwestię tytułu w turnieju ATP 500 rozgrywanym na kortach twardych w Tokio. Obaj finaliści rozegrali w sobotę zupełnie inne pojedynki. Amerykanin wygrał spotkanie mimo deficytu seta i dwóch przełamań, zaś Rosjanin miał swoje starcie pod pełną kontrolą.

Jako pierwsi do gry o prawo występu w niedzielnym finale przystąpili dwaj Amerykanie – Ben Shelton i Marcos Giron. W premierowej odsłonie przewagę najpierw posiadał młodszy z nich. Uzyskał ją w siódmym gemie, kiedy to za drugą okazją przełamał rywala. Nie utrzymał jednak tej zaliczki do końca partii, oddając serwis przy stanie 5:4. Ostatecznie zwycięzcę seta musiał wskazać tie-break. 21-latek z Atlanty zdobył w nim dwa pierwsze punkty, ale dalsza część rozgrywki należała już do Girona. Zapisał on na swoim koncie siedem kolejnych piłek i tym samym objął prowadzenie w meczu.

W drugiej partii 30-latek z Thousand Oaks zdawał się pewnie zmierzać po awans do finału. Od wyniku 1:2 dwa razy pozbawił Sheltona serwisu i popisał się serią czterech gemów z rzędu. Gdy jednak przyszło mu postawić kropkę nad „i”, zaczęły się kłopoty. Dwukrotnie serwując po zwycięstwo w pojedynku nie poradził sobie z presją sytuacji i pozwolił rywalowi na odrobienie straty. Kilkanaście minut później panowie ponownie spotkali się w tie-breaku. Tym razem był on bardziej wyrównany i choć Giron prowadził w nim już 4:2, to zakończył się wygraną Sheltona do pięciu.

W decydującej partii jako pierwszy znów mógł prowadzić starszy z tenisistów, ale w drugim gemie nie wykorzystał żadnego z trzech break-pointów. Jak się później okazało, kluczowy dla losów całego półfinału okazał się gem siódmy. W nim właśnie Shelton zamienił na punkt jedyną szansę na „brejka” w tej części gry. W przeciwieństwie do pierwszej partii utrzymał przewagę i po dwóch godzinach i 50 minutach walki osiągnął swój debiutancki finał turnieju ATP w karierze.

Za oponenta będzie miał w nim Asłana Karacewa. Rosjanin poradził sobie z rewelacją turnieju i faworytem gospodarzy – Shintaro Mochizukim. Japończyk, który przed kilkoma dniami wygrał swój pierwszy mecz na głównym szczeblu rozgrywek i w pokonanym polu zostawił m.in. Taylora Fritza, tym razem nie miał wiele do powiedzenia w starciu z bardziej uznanym przeciwnikiem. W premierowej partii Karacew zdobył przełamanie w szóstym gemie, chwilę potem jak panowie wrócili na kort po przerwie na zamknięcie dachu z powodu opadów deszczu. Bez problemów też wygrał dwa kolejne gemy serwisowe, a dzięki temu całego seta.

O losach drugiej odsłony również zadecydowało jedno przełamanie, które Rosjanin wywalczył przy stanie 2:2. Przy swoim podaniu był niezagrożony i pozwolił Mochizukiemu na wygranie jedynie sześciu piłek, gdy ten returnował. Całą potyczkę zakończył po 93 minutach i mógł cieszyć się z piątej okazji do występu finale w rozgrywkach ATP. Z Sheltonem zmierzy się po raz drugim w ostatnim czasie. Przed kilkoma tygodniami, w trzeciej rundzie US Open, musiał uznać jego wyższość po czterosetowej potyczce.


Wyniki

Półfinały gry pojedynczej:

Ben Shelton (USA) – Marcos Giron (USA, Q) 6:7(2), 7:6(5), 6:4

Asłan Karacew – Shintaro Mochizuki (Japonia, WC) 6:3, 6:4