Tomic składa odwołanie

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Własne, foto: AFP

W ubiegłym tygodniu organizatorzy Wimbledonu ukarali Bernarda Tomica za „grę bez ambicji” w starciu pierwszej rundy z Jo-Wilfriedem Tsongą. Australijczyk uległ Francuzowi 2:6, 1:6, 4:6 w zaledwie 58 minut. Był to najkrótszy mecz w turnieju od 15 lat. Słynący z kontrowersji zawodnik złożył jednak odwołanie od tej decyzji.

Za zlekceważenie, zdaniem organizatorów, wimbledońskiego turnieju Bernard Tomic został ukarany równowartością kwoty przyznawanej za udział w pierwszej rundzie (ok. 50 000 euro). Australijczyk odwołał się od tej decyzji, twierdząc, że nie czuł się dobrze w trakcie spotkania.

Dopiero co przyleciałem z Turcji, gdzie grałem przy temperaturze 40 stopni Celsjusza. To sprawiło, że nie czułem się najlepiej w weekend, a zaraz po nim musiałem grać z jednym z pięciu najlepszych zawodników na świecie, jeśli chodzi o korty trawiaste – tłumaczył się na łamach News Corp Australia.

Nie miałem szans. W trzecim secie szło mi nieco lepiej, ale wciąż była to krótka partia. Oczywiście grałem słabo, ale nie mogłem lepiej. Poza tym, nie przegrałem 0:6, 0:6, 0:6. Ale przepraszam, że nie czułem się dobrze – zakończył cynicznie.

Po tym jak został ukarany, Tomic otrzymał wsparcie od innych tenisistów. Tsonga stwierdził, że przez tę karę jego zwycięstwo stało się mniej wartościowe. Novak Dżoković, Nick Kyrgios i Sloane Stephens zgodnie stwierdzili, że kara jaką otrzymał jest zbyt wysoka.

To nie pierwsza kara jaką Bernard Tomic otrzymał od władz Wimbledonu. W 2017 roku musiał zapłacić ponad 13 000 euro za to, że w meczu pierwszej rundy z Mischą Zverevem udawał kontuzję.

Najlepszym wynikiem Tomica na Wimbledonie był ćwierćfinał. Od niego minęło jednak sporo czasu. Australijczyk w najlepszej ósemce znalazł się już w 2011 roku.