Tomic srogo ukarany za pozorowanie gry

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Trudno nadążyć za wybrykami Bernarda Tomicia i Nicka Kyrgiosa. O krnąbrnych Australijczykach głośno zrobiło się także w ostatnich godzinach. Tomicowi odebrano całą nagrodę za udział w Wimbledonie, natomiast Kyrgiosa, na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem pojedynku z Rafaelem Nadalem, przyłapano w barze.

Czy grając do trzech wygranych setów, można przegrać w niecałą godzinę? Pytanie wydaje się zasadne, zwłaszcza w kontekście trwającego Wimbledonu, a nie rozgrywek amatorskich. Tomic odpowiedział jednak na nie twierdząco. I to nie słowem, a czynem, bo w 1. rundzie londyńskiego szlema uległ 2:6, 1:6, 4:6 Jo-Wilfriedowi Tsondze. Wynik nie wygląda najgorzej, natomiast uwagę przykuwa czas trwania pojedynku – raptem 59 minut.

Na reakcję ze strony organizatorów nie trzeba było długo czekać. Tomic został ukarany za niespełnienie standardów obowiązujących w zawodowym tenisie. Wysokość kary? 45 tysięcy funtów, czyli dokładnie tyle, ile zarobił na meczu z Tsongą.

Z kolei Nick Kyrgios w dość nietypowy sposób przygotowuje się do starcia zapowiadanego jako hit 2. rundy męskiego turnieju, czyli potyczki z Rafaelem Nadalem. Australijczyk trenował z Carlą Suarez Navarro, a następnie wybrał się do jednego z londyńskich pubów. Jak twierdzą zagraniczni dziennikarze, prędko go nie opuścił.