Tu nie ma punktów za styl

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja ze Szczecina, foto: Pekao Szczecin Open

Paweł Ciaś po raz pierwszy w karierze wygrał dwa mecze w turnieju rangi ATP Challenger Tour. Polak wykorzystał problemy Alessandro Giannessiego, lecz nie zwracał większej uwagi na zrezygnowanie rywala. Nasz tenisista nie ma jednak zamiaru na tym poprzestać.

Alessandro Giannessi ostatnio zmagał się z urazem, a w końcówce meczu z Ciasiem nie miał już najmniejszej ochoty na normalną grę. Dla Polaka nie miało to większego znaczenia. – Nie wiem, na ile on chciał grać poważnie, ale to nie mój biznes. Po prostu robiłem swoje. Początek był w sumie wyrównany. Było trochę stresu, lecz czym dalej w mecz, tym większa była koncentracja i rozgrzanie organizmu. Nie pozwoliłem przeciwnikowi na to, żeby prowadził grę. Odsuwałem go od kortu, starałem się go ustawiać no i się udało. Zauważyłem, że rywal był zrezygnowany. Próbował, ale nie na dwieście procent. Może myślał, że ja zacznę robić błędy i wtedy się zacznie mecz. Nie interesowało mnie to, byłem skupiony na sobie. Nie ma to dla mnie znaczenia, w jaki sposób wygrałem. Tu nie ma punktów za styl, liczy się efekt końcowy.

Nasz tenisista przyznał, że sprzyjały mu warunki, panujące w środę na korcie w Szczecinie. Były one zupełnie inne niż te z pierwszej rundy. – Głównym założeniem była gra do bekhendu. Dzisiaj warunki były takie, że piłki wysoko się odbijały. Chciałem szukać gry ze swojego forhendu i go rozprowadzać po korcie. Na szczęście warunki mi pomagały. Dobra praca nóg i przygotowanie zaowocowały. Dzisiaj trzeba było włożyć mniej energii, aby piłka poleciała szybciej. Warunki nie mają dla mnie znaczenia, i tak będę skoncentrowany. Będę chciał grać swoją grę bez względu na wynik. Teraz cel jest jeden: skupić się na korcie na słabszych stronach przeciwnika i konsekwentnie szukać przejęcia inicjatywy.

Kolejnym rywalem Ciasia będzie Jozef Kovalik. Polak nie jest faworytem, lecz zapowiada walkę o zwycięstwo. – Oglądałem kawałek meczu Kovalika, ale jeszcze za dobrze go nie znam. Myślę, że każdy jest dobrze przygotowany fizycznie i to, że on grał długi mecz, nie będzie miało większego znaczenia. Jadąc na turniej zawsze mam jeden cel: wygrać go. Zawsze jadę po to, żeby wygrać, a jak później będzie, to dopiero się okaże.

Turniej Pekao Szczecin Open jest częścią cyklu LOTOS PZT Polish Tour.

Ze Szczecina, Maciej Pietrasik