Turniej coraz ważniejszy

/ Adam Romer, źródło: własne, foto: AFP

Adam Romer, Korespondencja z Wiednia

Turniej w wiedeńskiej Stadthalle od wielu lat przyciąga najlepszych tenisistów świata, ale w ostatnich latach staje się coraz ważniejszy. Od niedawna ma rangę ATP 500, jego dyrektor Herwig Straka wyrasta na ważną personę w ATP, a grający tu zawsze Dominik Thiem, to absolutna światowa czołówka.

Wiedeń staje się z roku na rok coraz ważniejszym przystankiem w światowym przedsięwzięciu pod marką „ATP”. Nie przeszkadza mu w tym nawet rozgrywany w tym samym tygodniu zawodowego kalendarza turniej w Bazylei, gdzie dożywotnio (ostatnio ogłosił nawet podpisanie stosownej umowy) występuje Roger Federer.

W dużej mierze to zasługa dyrektora turnieju Herwiga Straki, który krok po kroku staje się jedną z najpotężniejszych figur w austriackim tenisie. Obok dyrektorowania w Wiedniu robi karierę w ATP, gdzie w ub. roku został wybrany do rady dyrektorów, od wiosny jest menedżerem prowadzącym interesy Dominika Thiema, a także prowadzi firmę eImotion group, która organizuje turnieje (z wyjątkiem Wiednia wszystkie na trawie!) w Stuttgarcie i na Majorce oraz w Berlinie, a także duży turniej golfowy należący do European Tour.

Nic dziwnego, że tak ważna osoba w tenisowym światku ma dar przekonywania i do wiedeńskiej Stadthalle trafiają tenisiści z górnej półki. Mimo wypadnięcia tuż przed turniejem Daniiła Miedwiediewa i dosłownie w ostatniej chwili Felixa Auger-Aliassime’a w Wiedniu spotkało się pokaźne grono zawodników światowej czołówki.

Inna sprawa, jak sobie nad Dunajem radzą.

W środę, nim jeszcze hala wypełniła się kibicami, a trzeba przyznać, że Stadthalle mająca prawie 9,5 tys. miejsc bywa w czasie turnieju prawie lub całkowicie pełna, odpadło dwóch młodych,  zdolnych zawodników. Najpierw niemal bez historii z turniejem pożegnał się Denis Shapovalov, który nie był w stanie dorównać solidności Pablo Careno Buście. Ci, którzy szykowali się w środę na kanadyjski dzień w Wiedniu musieli być wyjątkowo rozczarowani, bo w kolejnym meczu na korcie głównym zamiast awizowanego Auger-Aliassime’a zobaczyli wezwanego w trybie „awaryjnym” locky loosera Aleksandra Bublika.

Kazach, który niemal w ostatniej chwili zastąpił kontuzjowanego Kanadyjczyka (skręcenie kostki), zamiast szybko przegrać i pojechać do domu, postanowił zrobić psikusa Andriejowi Rubliowowi. Rosjanin, po pierwszej partii wygranej błyskawicznie 6:1, za szybko uwierzył, że jest po meczu. Kazach tymczasem nie zamierzał przegrać i przeciągnął pojedynek jak tylko się dało. Doprowadził do dwóch kolejnych tie breaków, z których pierwszego wygrał, a w drugim niewiele zabrakło, by też wyszedł z niego zwycięsko. Ręka zadrżała mu przy stanie 6-6, gdy podwójny błąd serwisowy dał Rosjaninowi czwartego już meczbola. Z trudem, ale jednak wykorzystanego przez równie nerwowego Rubliowa.

W tym samym czasie na korcie „Next Gen” niespodziewanej porażki z rąk Kazacha Michaiła Kukuszkina doznał Borna Czorić. Chorwat zagrał bez swojej typowej zaciętości, zdawał się cały mecz narzekać na jakiś uraz i ani przez chwilę nie był w stanie przeciwstawić się solidności Kukuszkina.

Z Erste Bank Open pożegnał się Dennis Novak, marzący o osiągnięciu pierwszej setki światowego rankingu. Austriak przegrał dzisiaj z Gaelem Monfilsem 6:2, 5:7, 3:6 i nie poprawi 124. w rankingu ATP. Tenisista, który blisko współpracuje z byłym austriackim deblistą Julianem Knowle, zwycięzcą US Open 2007, wierzy w powodzenie misji TOP 100 do kwietnia przyszłego roku, ponieważ będzie miał do obrony małą liczbę punktów.

Tymczasem Gael Monfils  spróbuje w czwartek zrewanżować się Jannikowi Sinnerowi, 18-letniemu Włochowi z południowego Tyrolu, za przegraną przed tygodniem w Antwerpii. Sinner obecnie jest 101. w rankingu, ale w poniedziałek reprezentant pokolenia Next Gen wskoczy do „setki”. Czas pokaże, czy się w niej zadomowi…