US Open. Chaczanow z piekła do nieba, tylko dwa sety Thiema

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Nadzwyczaj zacięte było starcie Karena Chaczanowa z Jannikiem Sinnerem w pierwszej rundzie US Open, które od razu po losowaniu przez wielu było uznawane za jedno z najciekawszych zestawień w tej fazie rywalizacji. Rozstawiony z numerem 11 Rosjanin przegrywał 0-2 w setach, ale trzy kolejne wygrał 6:2, 6:0, 7:6(4). W drugiej rundzie zameldowali się również Dominic Thiem oraz Andriej Rublow.

Dla Karena Chaczanowa US Open to turniej wyjątkowy. To właśnie w Nowym Jorku, przed czterema laty zadebiutował w Wielkim Szlemie i od razu pokazał się z bardzo dobrej strony. Po przebrnięciu przez eliminacje i wygraniu pierwszego meczu w turnieju głównym, w drugiej rundzie postawił się Keiowi Nishikoriemu. W tegorocznej edycji porażka na tak wczesnym etapie na pewno byłaby dla niego rozczarowaniem. Tymczasem mógł jeszcze wcześniej pożegnać się z turniejem. Już w pierwszej rundzie przegrywał 0-2 w setach z Jannikiem Sinnerem.

19-letni Włoch to aktualnie najmłodszy tenisista w czołowej setce rankingu ATP. Wczoraj okazało się jednak, że nie będzie pierwszym tenisistą urodzonym w XXI wieku, który wygra mecz w turnieju głównym US Open. Uprzedził go Amerykanin Brandon Nakashima.

Sinner na wygranie meczu w Nowym Jorku będzie musiał poczekać co najmniej 12 miesięcy. Na pewno ma czego żałować, jednak należy też docenić klasę Chaczanowa, który mimo narastającego zmęczenia grał coraz lepiej. W trzech ostatnich partiach ani razu nie dał się przełamać i bronił tylko jednego break-pointa. Świetna postawa przy własnym podaniu pozwoliła mu odrobić straty i po niespełna 4 godzinach rywalizacji cieszyć się ze zwycięstwa 3:6, 6:7(7), 6:2, 6:0, 7:6(4).

Kolejnym rywalem 24-latka z Moskwy będzie starszy od niego o pięć lat rodak Andriej Kuzniecow. Wracający po problemach zdrowotnych zawodnik nadspodziewanie szybko poradził sobie z Samem Querreyem. Na tym jednak dobre wiadomości dla rosyjskich kibiców się nie skończył. Niedługo później awans do 2. rundy wywalczył Andriej Rublow, który w trzech setach pokonał Jeremy’ego Chardy’ego.

W kolejnej fazie turnieju zameldował się również najwyżej notowany tenisista z dolnej połowy drabinki, czyli Dominic Thiem. Rozstawiony z numerem dwa Austriak prowadził 7:6(6), 6:3 z Jaume Munarem, gdy rywal niespodziewanie podjął decyzję o przedwczesnym zakończeniu pojedynku. W trakcie spotkania Hiszpan poprosił o pomoc lekarza, ale tylko dlatego, że przewrócił się podczas jednej z wymian i zdarł skórę z kolana. Rzecz jasna, taki uraz nie mógł być przyczyną rezygnacji w meczu, w którym Munar pokazywał się z naprawdę dobrej strony. Jego dzielna i ofiarna postawa w defensywie przysparzała wielu problemów nieco rozregulowanemu faworytowi.

Kolejnym rywalem Thiema będzie Sumit Nagal. 23-letni Hindus ma szczęście do pojedynków z wielkimi gwiazdami w Nowym Jorku. W zeszłym roku debiutował w turnieju głównym Wielkiego Szlema i na dzień dobry spotkał się z Rogerem Federerem. Tym razem po raz pierwszy awansował do drugiej rundy.


Wyniki

Wtorkowe mecze 1. rundy:

Emil Ruusuvuori (Finlandia) – Aljaż Bedene (Słowenia) 6:3, 3:6, 6:1, 4:6, 6:1
Casper Ruud (Norwegia, 30) – Mackenzie McDonald (USA) 4:6, 4:6, 6:4, 6:3, 6:2
Andriej Rublow (Rosja, 10) – Jeremy Chardy (Francja) 6:4, 6:4, 6:3
Andriej Kuzniecow (Rosja) – Sam Querey (USA) 6:4, 7:6(6), 6:2
Karen Chaczanow (Rosja, 11) – Jannik Sinner (Włochy) 3:6, 6:7(7), 6:2, 6:0, 7:6(4)
Sumit Nagal (Indie) – Bradley Klahn (USA) 6:1, 6:3, 3:6, 6:1
Dominic Thiem (Austria, 2) – Jaume Munar (Hiszpania) 7:6(6), 6:3 i krecz Hiszpana