US Open. Cztery godziny zażartej walki. Carreno Busta drugim półfinalistą!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Pablo Carreno Busta dołączył do Alexandra Zvereva i został drugim półfinalistą tegorocznej edycji US Open. W ćwierćfinale, po ponad czterogodzinnym boju obfitującym w zwroty akcji, pokonał 3:6, 7:6(5), 7:6(4), 0:6, 6:3 Denisa Shapovalova. Pojedynek zakończył się po 1 w nocy czasu nowojorskiego. 

Za nami jedno z najciekawszych i najbardziej wyrównanych starć w męskim turnieju. W takich przypadkach najbardziej odczuwalny jest brak kibiców. W normalnych warunkach trybuny kortu Arthura Ashe’a wypełnione byłyby żywiołowo reagującymi fanami, a oklaski nie milkłyby jeszcze długo po fantastycznych akcjach wolejowych Shapovalova. Tegoroczna edycja jest jednak wyjątkowa. Z powodu pandemii koronawirusa na trybunach zasiada możliwie jak najmniej osób i nawet tak pasjonujące pojedynki jak ten Carreno Busty i Shapovalova odbywają się niemalże w ciszy.

W całym meczu doszło do aż 13 przełamań. W grze obu zawodników były okresy, kiedy mieli duże problemy po wprowadzeniu drugiego podania. Carreno Busta był wtedy od razu spychany do defensywy, natomiast Shapovalov nie mógł po serwisie wejść w kort i miał utrudnioną drogę do siatki.

Do pierwszego przełamania doszło już w pierwszym gemie meczu. Shapovalov spisał się w nim bardzo słabo, ale na szczęście okazało się, że przez kolejne cztery godziny było już tylko lepiej. Od początku pojedynek Hiszpana i Kanadyjczyka mógł się podobać. Głównie za sprawą widowiskowych wypadów do siatki tego drugiego. Jego efektowne woleje i oldschoolowy strój pozwalały przenieść się w czasie i zapomnieć, że współczesny tenis zdominowany jest przez zawodników przywiązanych do linii końcowej.

Drugi set pokazał jednak, że co za dużo, to niezdrowo. Carreno Busta był już sprytniejszy w obronie, natomiast Shapovalov podejmował niekiedy zbyt duże ryzyko, nawet jak na własne, zawyżone standardy.  Carreno Busta wygrał tę partię w tie-breaku 7:6(5), choć mógł uczynić to wcześniej. Na początku seta dwukrotnie tracił przewagę przełamania, a w ósmym i dziesiątym gemie nie wykorzystał łącznie pięciu break-pointów. Koniec końców doprowadził jednak do wyrównania w setach.

Niewykorzystane okazje nie zemściły się na Hiszpanie również w trzeciej odsłonie rywalizacji. Carreno Busta miał szansę na objęcie prowadzenie 5:2, a nie tylko jej nie wykorzystał, ale kilka minut później sam dał się przełamać. Znowu doszło do tie-breaka i znowu wzięła górę większa rozwaga Hiszpana. Co ciekawe, Carreno Busta i Shapovalov spotkali się w US Open również trzy lata temu. Wówczas w trzysetowym spotkaniu doszło do trzech tie-breaków i też wszystkie wygrał Hiszpan.

Po zakończeniu trzeciego seta Shapovalov pozostał na najwyższych obrotach, natomiast Carreno Busta znacznie obniżył loty. Efekt? Set wygrany do zera w niespełna pół godziny. To zdecydowanie najbardziej jednostronny fragment pojedynku.

Przed rozpoczęciem piątego seta Carreno Busta poprosił o pomoc fizjoterapeutę. Choć wyraźnie zmęczony, grał już o wiele lepiej niż kilkadziesiąt minut wcześniej. W szóstym gemie zadał decydujący cios. Po przełamaniu objął prowadzenie 4:2, a następnie bez trudu zdobył dwa brakujące gemy przy własnym podaniu. Po ponad czterech godzinach rywalizacji wzniósł ręce w geście triumfu.

29-latek z Gijon po raz drugi w karierze awansował do półfinału Wielkiego Szlema. Po raz pierwszy tak daleko zawędrował przed trzema laty, również w Nowym Jorku. Wówczas zatrzymał go Kevin Anderson. Tym razem jego rywalem będzie Alexander Zverev, który w pierwszym ćwierćfinale pokonał Bornę Czoricia.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Pablo Carreno Busta (Hiszpania, 20) – Denis Shapovalov (Kanada, 12) 3:6, 7:6(5), 7:6(4), 0:6, 6:3