US Open. Fajerwerki podczas spacerku Miedwiediewa do ćwierćfinału

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Daniił Miedwiediew nie stracił jeszcze seta w tegorocznej edycji US Open, a na dodatek jego gra wygląda lepiej w każdym kolejnym spotkaniu. W pojedynku 1/8 finału przepaść między nim a Amerykaninem Francesem Tiafoe była tak ogromna, że reprezentant gospodarzy stracił ochotę do gry. Rzadko zdarza się na tym poziomie, by pogodzony ze swoim losem tenisista bez walki oddawał ostatniego gema triumfującemu rywalowi. 

O tym, jak jednostronne było to spotkanie, świadczą gemy, w których dochodziło do przełamań: w pierwszym secie był to trzeci gem, w drugim secie – pierwszy gem, w trzecim secie – drugi gem. Za każdym razem przełamywanym był Tiafoe, który po pewnym czasie przestał ukrywać emocje i po niektórych zagraniach Miedwiediewa tylko rozkładał ręce. W całym meczu Amerykanin posłał tylko siedem uderzeń kończących, co być może jest jego najgorszym wynikiem w karierze. Zupełnie nie miał pomysłu, jak dobrać się do skóry ustawionemu dwa metry za linią końcową Miedwiediewowi.

Rosjanin natomiast przez cały czas zachowywał kamienną twarz i nawet po punktach wygranych w spektakularny sposób trudno było doszukać się uśmiechu. Największe wrażenie robiły passing shoty i potężne kontry z forhnedu, gdy stał kilka metrów za linią końcową. Kluczem do zwycięstwa była jednak solidność i utrzymanie koncentracji na najwyższym poziomie.

– Miałem szczęście, że szybko go przełamałem. Trochę się dzięki temu zrelaksowałem, a potem zacząłem grać niesamowicie w tenisa – powiedział Miedwiediew na korcie po zakończeniu trwającego nieco ponad półtorej godziny spotkania. – Z każdym meczem gram lepiej i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Cieszę się, że wygrałem wszystkie te sety i nie musiałem długo przebywać na korcie. To zawsze jest dobra informacja, gdy grasz w Wielkim Szlemie – dodał Rosjanin.

Rywalem Miedwiediewa będzie jego młodszy kolega z reprezentacji Rosji, Andriej Rublow. Ostatni raz dwóch Rosjan w ćwierćfinale Wielkiego Szlema grało trzynaście lat temu podczas Rolanda Garrosa. Wówczas Nikołaj Dawidienko i Igor Andriejew trafili jednak na zagranicznych rywali. Tym razem Rosjanie mają pewność, że zobaczą jednego ze swoich reprezentantów w półfinale.

Rublow w meczu 1/8 finału spotkał się z Matteo Berrettinim. Co ciekawe, w poprzedniej edycji US Open również doszło do starcia tych dwóch zawodników na tym etapie rywalizacji. Rosjanin zrewanżował się za porażkę 0:3 sprzed roku, tym razem przegrywając tylko partię otwarcia. Miał w niej jednak tak duże problemy (zwłaszcza ze zdobywaniem punktów po drugim podaniu), że wielu kibiców na pewno zwątpiło w pozytywne dla niego zakończenie. Doszło jednak do zwrotu akcji. Berrettini z każdym setem grał coraz gorzej, natomiast Rublow był na fali wznoszącej. Ostatecznie 22-latek z Moskwy wygrał 4:6, 6:3, 6:3, 6:3.

Pozostałe pary ćwierćfinałowe utworzyli Pablo Carreno Busta z Denisem Shapovalovem, Borna Czorić z Alexandrem Zverevem i Alex De Minaur z Dominikiem Thiemem. Żaden z ćwierćfinalistów nie ma na koncie zwycięstwa w imprezie wielkoszlemowej, co czyni rywalizację jeszcze ciekawszą. Przypomnijmy, że faworyt do zwycięstwa w tegorocznej edycji US Open, Novak Dżoković został zdyskwalifikowany po uderzeniu piłką sędzi liniowej.

 

 


Wyniki

Mecze 1/8 finału:

Andriej Rublow (Rosja, 10) – Matteo Berrettini (Włochy, 6) 4:6, 6:3, 6:3, 6:3
Daniił Miedwiediew (Rosja, 3) – Frances Tiafoe (USA) 6:4, 6:1, 6:0